Bądź mym aniołem Każdej nocy i dnia
Bądź mym opiekunem
Gdy na rzęsie tańczyć będzie łza
Bądź obrońcą gdy mrok nadchodzi
Byś mógł mnie z niego wyswobodzić
Bądź w chwilach błądzenia
Gdy Gubię się w życiu
Gdy staję w prawdzie naprzeciw obliczu
I kiedy lustra w mojej komnacie
Własnymi bruzdami w trwodze oznaczę
Bo gdy tak patrzę na swoje odbicie
W mrocznej komnacie zapalam znicze
Niech ogień płonie w moim półmroku
Niech bruzdy znikną i łza na oku
Aniele mój stróżu opiekunu serca
Bądź przy mnie gdy chwila będzie złowieszcza
Wspomóż mą duszę do przejścia tej drogi
Niech twoja siła z niej mnie wyzwoli
Bo gdy demony targają me sny
Budzę się w nocy i nie chcę już śnić
Strach mnie ogarnia niepokój duszy
W te chwile cię wołam- byś zło to skruszył
Byś zło skruszył
Bądź kiedy przyjdą dziwne czasy
Gdy opustoszeją me gęste lasy
Gdy głucha cisza zabierze śpiew ptaków
Wyzwól mnie wtedy z tych pustych lasów
Niech wiatry przyniosą żyzne ziarna glebie
By ziemi pomóc w jej nagłej potrzebie
Bo kiedy drzewa martwe zostają
Śpiew ptaków milknie w dal uciekają
I tylko mrok dziwny jakiś w sobie
Głuchą ciszą dźwięczy jakby siedział w grobie
Może to moje odkupienie
może mej duszy nagłe wyzwolenie
Bo kiedy rozmawiam z tobą aniele
W odbicie spoglądam do siebie się śmieję
I choć w komnacie półmrok panuje
wiem że jesteś i mnie pilnujesz
Choćbym miała iść w cudze zakręty
Ustrzeżesz mnie przed upadkiem w czyjeś odmęty ...Odmęty!
Bądź przy mnie zawsze mój opiekunie
Niech wiara ma w sercu mą siłę buduje
I niech pozwoli podążać swobodnie
Choćby głosy mroku dźwięczały groźnie
Aniele mój stróżu choć cię nie widzę
W powiewie wiatru i deszczu cię słyszę
Zostawiasz mi znaki gdy chodzę drogami
Na me pytania- są twymi odpowiedziami
Wiem że mam słuchać własnego serca
By każdego dnia być jeszcze lepsza
Mówisz mi to poprzez promienie słońca
Bywa że chwilom tym nigdy nie ma końca
Rozmawiam z tobą bo czuję cię w naturze
gdy chowa się słońce i przychodzą burze
I gdy słowa moje tańczą z drzewami
Rosa o poranku szkli się twymi łzami
Może to tylko moje złudzenie
Lecz gdy burza odchodzi słyszę twe westchnienie
To moc natury z wszechświata płynąca
Bywa płomienna jej energia słońca
Karmi mą duszę dotyka serca chcę ciągle tonąć w jej ciepłych szeptach.
Aniele mój czuję w sobie siłę
To właśnie Ty poczuć mi ją pozwoliłeś
Poczuć ją pozwoliłeś Pozwoliłeś!
Bądź mym opiekunem Każdej nocy i dnia
I Gdy na rzęsie będzie tańczyć łza
Bądź obrońcą gdy mrok nadchodzi
Byś mógł mnie z niego wyswobodzić
Bądź kiedy błądzę Gubię się w życiu
Gdy staję w prawdzie naprzeciw obliczu
I bądź gdy lustra w mojej komnacie
Własnymi bruzdami w trwodze oznaczę
Bo kiedy patrzę na swoje odbicie
W mrocznej komnacie zapalam znicze
Niech ogień płonie w moim półmroku
Niech bruzdy znikną i łza na oku
Bądź mym aniołem mym opiekunem
w chwilach smutku dotyk twój czuję
Bo kiedy bruzdy me serce targają
Zatapiam się w trwodze w ciszę nieznaną
Lecz gdy się zwracam do ciebie wytrwale
Ognie w mej duszy płonąć chcą dalej
Płonąć chcą dalej!