Podobno nocą myśli pływają swobodnie
Tak jest? Czy może jednak są ulotne
Trzymasz je wszystkie nocą schowane
By wypuścić na wolność dopiero nad ranem
A może wcale nie myślisz
Nie pozwalasz by fale je unosiły
Bo kiedy komuś się przyśnisz
Myśli twoje o skały by się rozbiły
Inne myśli się buntują
Są harde i niejasne
Chyba nie wiedzą co czują
Może ich fale są zbyt ciasne
A może za głęboko w nich nurkują
Bo gdy splatają się z Twoim brzaskiem
Drugie myśli ponownie czują
Nocą chcą być z nimi jeszcze bardziej
Może też chcą zerwać się z uwięzi
By komuś życzyć - Dobrej Nocy
Niech myśli drugie nabiorą chęci
Na sen ten spokojny
Wśród gwiazd warkoczy
A może krążą wśród gwiazd
Szukając tej jednej jedynej
Lecz nieosiągalny jest jej blask
Nie mogą znaleźć tej duszy prawdziwej
Bo nocne myśli nie znają granic
Płyną falami nie chcąc się mamić
W gwiazdach warkoczy szukają siebie
By serce do serca nie było odległe
Zanim na niebie rozbłyśnie znów świt
Myśl jedna przed drugą nie będzie się kryć
Choćby noc zmierzała do końca
Sen jakby nie chciał wcale śnić
Może też nie widać słońca
Myśli swobodne chcą w sobie żyć
W sobie żyć
Cichy powiew wiatru
może zabierze jedną z nich
Niech pofrunie w stronę lasu
Tam inna myśl chce się dalej kryć
Podobno nocą myśli zrywają się z uwięzi
Nie chcą w umyśle ciągle się więzić
Bezustannie krążą wśród własnej orbity
Wypatrując ląd ten ląd nieodkryty
Tam gdzieś za słońcem W odległej przestrzeni
Inna myśl czeka nadzieją się mieni
Choć noc jeszcze długa Choć cisza panuje
Jedna myśl inną sercem własnym czuje
Sercem czuje
Może to dusze które się znają
Choć sobie odległe siebie kochają
Myśli ich krążą wśród osi serca
Słuchając co druga chce jej wyszeptać
Może to też więź ta mocna prawdziwa
Co jedną myśl z drugą na zawsze zszywa
Odkrywa lądy te obce im jeszcze
Myśli chcą płynąć ku sobie
Wraz z wiosennym deszczem
Bo nocne myśli nie znają granic
Płyną falami nie chcąc się mamić
W gwiazdach warkoczy szukają siebie
By serce do serca nie było odległe
Zanim na niebie rozbłyśnie znów świt
Myśl jedna przed drugą nie będzie się kryć
Bo każda myśl niesiona w przestrzeń
Staje się słońcem i wiosny deszczem
Gdy spotka inną sercu jej bliską
Staje się ogniem miłosną iskrą
Lecz jeśli dotyka by zranić zabić
Nie tylko kogoś siebie też życia pozbawi
Życia pozbawi
W intencji czystej energii miłosnej
Myśli są czyste budzą swą wiosnę
W intencji brudnej myśli nieczystej
Ogień niweczy nie chce już istnieć
Nie nie nie chce Nie chce istnieć
Bo Inne myśli się buntują
Są harde i niejasne
Chyba nie wiedzą co czują
Może ich fale są zbyt ciasne
A może za głęboko w nich nurkują
Bo gdy splatają się z Twoim brzaskiem
Drugie myśli ponownie czują
Nocą chcą być z nimi jeszcze bardziej
Bardziej bardziej bardziej bardziej
Jeszcze bardziej
Bo nocne myśli nie znają granic
Płyną falami nie chcąc się mamić
W gwiazdach warkoczy szukają siebie
By serce do serca nie było odległe
Zanim na niebie rozbłyśnie znów świt
Myśl jedna przed drugą nie będzie się kryć
Nie nie nie będzie