[ZWROTKA 1]
Świt się leje po blokach jak mleko na beton,
Zimno w klatkach, zimno w głowie, zimno pod powieką.
Kiedyś były słowa – miały trzymać nas w pionie,
Dziś są ostrzem, bo widzę kłamstwo w twoich oczach codziennie.
Widziałem nas na tle świata, co się palił jak lont,
Ja bym spalił cały dobytek, żebyś była stąd.
To, co miało być „my”, zostało cieniem na ścianie,
Echo dłoni w pustym pokoju, kurz na wspomnieniach.
[REFREN]
Mleczny pył opada na mój cień,
Nie ma nas – nie ma miejsc, nie ma dzień.
Twoje „kocham” pękło jak szkło,
A ja biegnę w noc, choć nie wiem po co.
Zabierz chłód z serca, brud z myśli,
Bo wartości dziurawe jak bloki z wielkiej płyty.
Zostały słowa, co straciły sens,
Miłość znikła – tylko cisza jest.
[ZWROTKA 2]
Wybrałem ciebie zamiast siebie, głupi ruch,
Myślałem: niebo jeszcze spadnie nam pod stóp.
Ale niebo było puste, a pod nim przypadek,
Czyjeś ręce na twojej skórze – zbyt gładkie, za blisko, za łatwe.
Rozpad po cichu, nikt nie widzi jak boli,
Jak pękają ludzie, gdy miłość ich omija.
Mleko na chodnikach, krople jak wyrzuty,
Zgubiłem kompas, dumę, sens, zgubiłem buty.
A ty topiłaś przeszłość w cudzym uśmiechu,
Jakby nasze lata nie ważyły nawet grzechu.
Ja zostałem z niczym, z ciszą i z głodem,
Starym sercem, nowym bólem, pustym domem.
[REFREN]
Mleczny pył opada na mój cień,
Nie ma nas – nie ma miejsc, nie ma dzień.
Twoje „kocham” pękło jak szkło,
A ja biegnę w noc, choć nie wiem po co.
Zabierz chłód z serca, brud z myśli,
Bo wartości dziurawe jak bloki z wielkiej płyty.
Zostały słowa, co straciły sens,
Miłość znikła – tylko cisza jest.
[ZWROTKA 3]
Pytam siebie: „dlaczego?”, odpowiada echo,
Gubię świat, gubię sens, wszystko poszło w niebo.
Nie chcę już walczyć sam z nicością,
Nie skleję wartości, co pękły z miłością.
To był ostatni raz, gdy dałem wszystko,
Bo uczucia nie wracają, gdy toną tak szybko.
Teraz wiem: nie każda strata to błąd,
Czasem trzeba stracić kogoś, żeby ocalić swój krąg.
[REFREN]
Mleczny pył opada na mój cień,
Nie ma nas – nie ma miejsc, nie ma dzień.
Twoje „kocham” pękło jak szkło,
A ja biegnę w noc, choć nie wiem po co.
Zabierz chłód z serca, brud z myśli,
Bo wartości dziurawe jak bloki z wielkiej płyty.
Zostały słowa, co straciły sens,
Miłość znikła – tylko cisza jest.
[ZWROTKA 4]
Chodzę ulicami, gdzie echo niesie moje słowa,
Każdy kąt pamięta, jak kiedyś były nowe.
Nie ma powrotu, nie ma dawnych planów,
Tylko ja i cień, co ciągnie się za mną.
W kieszeni zimne monety, w głowie gorące wspomnienia,
Miłość przeszła obok, zostawiając wspólną scenę.
Nie płaczę już, uczę się iść w rytmie bitu,
Bo życie to freestyle, a serce – mój limitu.
[OUTRO / REFREN]
Mleczny pył… znowu opada w noc,
Po nas został stół i pusta dłoń.
Brudne bloki, czyste fakty,
Oldschoolowy ból zapisany w taktach.