Chcieli rzucić mnie w otchłań,
bym przepadł bez śladu,
zapomnieli, że to ja
dyktuję tu reguły ładu.
Chcieli rzucić mnie w głębię,
by ocean mnie skrył,
nie wiedzieli, że wrócę
Mocniejszy, nabierając w więcej sił.
Chcieli wystawić mnie na sztorm,
bo prawda ich parzy,
nie sądzili, że to ja wyznaczam kurs,
o którym każdy z nich marzy.
Chcieli zadać mi ból,
uderzyć w sam środek ran,
lecz zapomnieli, że karma to echo,
skąd przyszła, zawsze wraca tam.
Czekali na mój błąd,
na moment, gdy w końcu pęknę,
lecz po każdym ciosie wracam
twardszy niż głaz, gotowy na więcej...