[Intro]
[whispered] Hotel na końcu dróg
wracasz tu znów
bo gdzie indziej
już nie ma drzwi
[Verse 1]
Velvette w korytarzu, błyska aparat
robi z twoich traum okładkę na plakat
Vox na ekranie, śmieje się pikselem
twoje stare życie staje się memem
Angel Dust tańczy, w oczach ma burdel
śmiech jak brokat spada na brudny mural
Cherry Bomb za oknem, szyby znów drżą
kiedy rzuca żartem, a wybuch to tło
[Chorus]
Hotel na końcu dróg
tu każdy grzech ma swój próg (yeah)
tu twoje "jutro" to dług
który spłacasz, choć brak ci słów
Hotel na końcu dróg
podpisz to krwią, nie atramentem
jak raz tu wejdziesz, mój druh
to już zostajesz tu z potęgą [echo: z potęgą]
[Verse 2]
Vaggie mierzy wzrokiem, ostre jak klinga
widzi każdy fałsz, zanim kłamstwo zniknie
Lute pod sufitem rysuje ci wyrok
nuty jak gwoździe wbijają ci spokój
Valentino w loży, pachnie tanim dymem
obietnice składa, potem pali życiem
Lucyfer na tronie, w dłoni gra w pionki
śmieje się cicho, kiedy płoną schody
[Bridge]
Pytasz: "Gdzie wyjście?" — Vox ścisza sygnał
Velvette kręci kadr, ma idealny finał
Angel robi show, przykrywa cię śmiechem
Cherry liczy minuty do kolejnych grzechów
Vaggie jeszcze wierzy, że cię tu odmieni
Lute pisze refren, którym cię uświęci
Valentino szepcze: "Przyzwyczaisz się, bracie"
Lucyfer dodaje: "To tylko nowe gacie" (ha)
[Chorus]
Hotel na końcu dróg
[Chorus]