Wybrałam Wybrałam siebie nie innych
Obce drogi są nie moimi drogami
Wybrałam siebie- nie chciałam błądzić
Tak błądzić pomiędzy- dwoma światami
Bo kiedy świat ich mieszał się ze łzami
Gdy się gubiłam z własnymi krokami
Ujrzałam siebie w nowym odbiciu
Zapragnęłam wiosny- wiosny w moim życiu
Wybrałam własną własną drogę taką swoją
Innym całkiem nieznaną - swobodną i wymarzoną
W niej moje myśli lekko z wiatrem tańczą
Promienie słońca są serca mego tarczą
I żyć się chce budząc się o świcie
Wybrałam własną drogę swoje własne życie
Własne życie
Bo być dla innych a nie dla siebie
Być w ciągłym stanie stanie zapominania
O tym co myślisz i czego pragniesz
I gdy przez innych jesteś niekochana
To nie jest życie lecz jego ułuda
Gdy innych życie budujesz w swych trudach
oni nie widzą twojego serca
Nie widzą świata który budujesz
korzyści chcą z ciebie czerpać
Nie patrząc jak się z tym czujesz
Nie nie
Wybrałam siebie bo siebie poznałam
Bo zrozumiałam jak ważna jestem
Innych wymogów już teraz nie chciałam
Zmyłam obawy z jesiennym deszczem
Może jeszcze potknę się gdzieś na drodze
Może i wątpliwość przyjdzie wieczorem
Lecz już nie będę czyimś wymogiem
Swojego świata już się nie boję
Nie nie - nie boję się nie boję
Bo świat mój jest moją spokojną przystanią
Tam odpoczywam w nim dobrze się czuję
I choć dla innych jest tą drogą niechcianą
Ja w nim nie chłód- lecz wiosnę czuję
Swoją wiosnę czuję
Pamiętam gdy kiedyś byłam dla każdego
Pędziłam do innych by wesprzeć w niedoli
I nie widziałam w tym niczego złego
Podstępów chcących mnie zniewolić
Słowa ich ku prawdzie jakby się skłaniały
Wierzyłam słuchałam zawsze się zgadzałam
Lecz nie widziałam że są to ich złe czary
Bym dla nich żyła -a o sobie zapomniała
O sobie zapomniała...zapomniała
Teraz gdy patrzę na swoje życie
Na tamten świat i ten mój obecny
Czuję ciągłą wiosnę spokojne serca bicie
Mój świat mnie raduje już nie kaleczy
Może musiałam być pomiędzy nimi
Dwoma światami ich odbicia lustrami
By ujrzeć że inni nie są tak niewinni
Gdy byłam dla nich - tonęłam ze łzami
Tonęłam wciąż ze łzami ze łzami
Wybrałam siebie bo siebie poznałam
Bo zrozumiałam jak ważna jestem
Innych wymogów już teraz nie chciałam
Zmyłam obawy z jesiennym deszczem
Może jeszcze potknę się gdzieś na drodze
Może i wątpliwość przyjdzie wieczorem
Lecz już nie będę czyimś wymogiem
Swojego świata już się nie boję
Nie nie - nie boję się nie boję
Bo świat mój jest moją spokojną przystanią
Tam odpoczywam w nim dobrze się czuję
I choć dla innych jest tą drogą niechcianą
Ja w nim nie chłód lecz wiosnę czuję
Swoją wiosnę czuję
Bo życie to podróż i stałe poszukiwanie
Mapa wielu dróg i szlaków nieznanych
To ciągłe zapominanie siebie odnajdywanie
odnajdywanie siebie siebie
W nim Gubimy klucze do drzwi dawno zamkniętych
By otworzyć te, których nikt nie pilnuje.
W labiryncie zdarzeń, w chwilach niepojętych,
Każdy z nas własną wolność buduje.
Własną wolność buduje pomiędzy dwoma światami Pomiędzy wiosną i jesieni łzami
Wiosną ...wiosną i jesieni łzami