Refren – ciężki, zimny vibe]
Strach siedzi w głowie, robi dym jak mgła,
Ludzie błądzą w sobie, chociaż droga jest ta.
Codzienny lęk to iluzja – stara gra,
Rozpoznaj wzór, złam kod – tu zaczyna się ja.
[Zwrotka 1 – obserwacja ludzi, styl Sokoła: chłodny, analityczny]
Widzę ludzi na ulicach – każdy niesie swój krzyż,
Nikt nie mówi głośno, ale każdy coś gryzie.
Ten boi się jutra, tamten boi się dziś,
Ktoś dusi emocje, byle nie wyjść na nic.
System cię wierci, twoja głowa robi glitch,
Reklamy, presja, porównania – cienka nić.
Ludzie łapią doła, bo świat znów przyspieszył,
A strach to tylko cień, co urósł, bo go karmisz.
Iluzja – jak hologram, chociaż w środku cię ciśnie,
Myślisz, że realny, bo reagujesz odruchowo i błyskawicznie.
A wystarczy chwila, jeden świadomy wdech,
Żebyście się spotkali w prawdzie: ty i twój lęk.
[Zwrotka 2 – autor o lęku przed odrzuceniem]
Najcięższy był ten jeden – strach, że nie jestem „dość”,
Że pokażę serce, a ktoś wbije tam nóż.
Że jak spojrzę w oczy, zobaczę w nich chłód,
Albo krzywe spojrzenie, które mówi: „spadaj stąd”.
Ten lęk mnie gonił jak pies, co węszy krew,
Szeptał: „nie mów nic, bo zgaszą ci sen”.
Zamykałem się w sobie, myśląc, że to mój kres,
A to była tylko iluzja – cienka, marna jak blef.
Dzisiaj patrzę mu w twarz, widzę – nie ma kłów,
To tylko echo dawnych ran, które żyły z moich słów.
A prawda jest prosta, choć boli jak ból:
Kto ma cię odrzucić – zrobi to, a to mówi więcej o nim niż o twój.
[Refren – powtórzony mocniej]
Strach siedzi w głowie, robi dym jak mgła,
Ludzie błądzą w sobie, chociaż droga jest ta.
Codzienny lęk to iluzja – stara gra,
Rozpoznaj wzór, złam kod – tu zaczyna się ja.