[Style: Aggressive Phonk Rap]
[Tempo: Slow & Heavy]
[Vocal: Deep, Angry, Raspy]
[Intro]
Koniec pierdolenia.
Słuchaj tego, kurwa.
[Verse 1]
Świat schodzi na psy, a wy razem z nim na smyczy
Każdy fałszywy uśmiech to pętla, co na szyi ryczy
Wypierdalam ten plastik, palę te mosty za sobą
Nie chcę waszych rad, gardzę waszą "modną" mową
Mówisz o braterstwie? Ty nawet nie znasz tego słowa
Dla lajków i fejmu sprzedana została połowa
Tych kurew, co kiedyś mi jadły z ręki przy stole
Dziś patrzę na was z góry, w moim własnym, kurwa, żywiole.
Odcinam was jak gangrenę, bez znieczulenia, na żywca
Prawda jest brudna, a kłamstwo to śliczna dziwka.
[Chorus]
(Basy wywracają flaki, głos bardzo niski i doniosły)
Wszystko wraca, zapamiętaj to sobie, śmieciu
Karma was dopadnie, nawet w jebanym lecie
Wracam do źródła, gdzie woda nie truje jadem
Dla moich ludzi serce, dla kurew jestem katem
Co dałeś światu? Tylko syf i puste słowa?
To szykuj się na piekło, zaczyna się gra od nowa.
[Verse 2]
Mówię o miłości, ale nie dla zdrajców i węży
Miłość jest twarda, tylko prawda w tym syfie zwycięży
Myślisz, że jestem słaby, bo wyciągam rękę do ludzi?
Spróbuj mnie ugryźć, a bestia się kurwa obudzi
W dupie mam wasze układy, wasze sztuczne elity
Jestem jak beton, wy jesteście jak zwiędłe kwiaty
Doniosły głos z podziemia, to jest ten manifest
Albo jesteś prawdziwy, albo cię kurwa nie ma i cześć
Zero litości dla masek, zrywam je razem z ryjem
Patrz mi w oczy, gdy zdychasz, ja wreszcie żyję.
[Chorus]
Wszystko wraca, zapamiętaj to sobie, śmieciu
Karma was dopadnie, nawet w jebanym lecie
Wracam do źródła, gdzie woda nie truje jadem
Dla moich ludzi serce, dla kurew jestem katem
Co dałeś światu? Tylko syf i puste słowa?
To szykuj się na piekło, zaczyna się gra od nowa.
[Verse 3]
Odwrotny bas mieli czaszkę, czujesz ten ciężar na klacie?
To są wyrzuty sumienia, co siedzą wam na chacie
Każde kłamstwo, co padło, wraca ze zdwojoną siłą
Zaleję was prawdą, choćby mnie to zabiło
Źródło jest czyste, ale droga do niego krwawa
Dla was to koniec, dla mnie to dopiero zabawa
Odcinam pępowinę od tego chorego systemu
Jebać wasz wyścig szczurów, nie służę już nikomu
Karma to suka? Nie, karma to sprawiedliwość
Wracam do bazy, jebać waszą chciwość.
[Outro]
[Przesterowany bas zwalnia do zera]
[W tle krzyk i nagła cisza]
Wraca.
Wszystko kurwa wraca.
[Cięcie]