Elo, Elo
Co jest?!
Kurwa raz, dwa, trzy
Każdy chce błyszczeć
jak ne on nad bur delem
Każdy chce jeździć , Land Roverem
Każdy chce zostać, influancerem
Za wrzucenie posta, Jak się robi tosta
Dostawać przelew...
Zobaczcie ten chlebek…jaki on smaczny
zrobiłem go
W tym nowym wielo funkcyjnym er frajerze
WOW! Nie wierzę Ale super, zajebisty
A przy okazji… chcesz też taki?!
Bo mam mały rabacik, Kliknij link w adno tacji
Jak nie masz siana
To mogę też pomóc, mam taki bonus
Tylko wpisz mój kod, By dostać 10% off
Wtedy będzie si kala fą,
jak nie to Daj folą…
Kurwy!
Niech się pierdolą…
Bo To nie tak, że im zazdroszczę
Tylko mnie to wkurwia
Kiedy dureń chce zrobić
ze mnie durnia, Ale ni huja!
nie folołuję, nie lajkuję
Strasznie mnie to irytuje
Bo Ja to zwykły zjadacz chleba
Nie raz zaliczona gleba
Wiem, że zapierdalać trzeba
Nic nie spada z nieba, Ani kasa, ani kasza
Żyjemy w pojebanych czasach
W których dobro nie wraca
Za to...
Wraca praca, codziennie z rańca
Nie odmawiam różańca
Ani nie napierdalam żadnego tańca
Z tego powodu, idę do przodu
Bo nie mam samochodu
Idę na autobus, by mnie dowiózł
Do pracy, odjebać dniówkę
Zarobić złotówkę — mam na myśli funta
Od dwa tysiące piątego
jestem tu już na full tajm
Żaden ze mnie hultaj, ani huj tam wie kto
Wiem co gdzie, jak i którędy
Omijam mendy z daleka
Wyczuwam gówno z kilometra
Wiadomo, nie zaczepiam, Mam na to uczulenie
Swędzi mnie wtedy prawa ręka
Każda menda jest inna
Raz swędzi prawa ręka
Raz lewa stopa, wtedy napierdalam
Z kopa jak Tong Po
boli mnie to… bo ludzie to kurwy
No ale cóż… żaden ze mnie anioł stróż
Dalaj Lama czy Matka Teresa?
Nie, ja chodzę po swoich ścieżkach
Chodzę sobie w dresach
I palę papierosa, Nie jedna kosa,
żaden ze mnie kozak,
Zażywam prozak, w postaci zioła
Staram się jak, najmniej denerwować
Bo musiałbym, wtedy eliminować
Mam swój secret
Może nakręcą o tym sequel
Jestem, Klinerem killerem
Katering Assistent, silent assassin
Czasem Kiczen Porter... Harry Potter
Jak trzeba dam w mordę,
Nie jestem Minionkiem...
Ani żadnym pionkiem, nie postawisz
Mnie w kącie, chociaż na koncie mam pieniędzy zero, jestem Miro, pan Ważny
Także uważaj z kim tańczysz,
Wielki brat patrzy, oczy dookoła głowy
Ciągle na oriencie, żeby było szybkie jebnięcie, albo szybka obrona
Żeby kondona wyeliminować na starcie
Fuck off!!! Z kopa w klatę jak Tong Po
I w tył zwrot, obrót na pięcie,
Napięcie mięśni pierdolnięcie
Odlatuje jak Super Sajan,
Zostawiam za sobą smugę
Jak kometa...
Co za bzdeta, Wyszły z mojej mózgownicy, bzdury jak skurwesyn
Ale taki mam styl taką taktykę
Co wypierdala cię na orbitę
Czy będzie to hitem czy kitem ?
Się okaże...
A Tymczasem kończę
bo już się plończe, i nie wiem co piszę!?
Tekst Bez sensu, bez precedensu