[Zwrotka 2]
W kieszeni ręce, w sercu dystans do świata
Nie szukam poklasku, nie gonię za kratą
Ludzie przyszli i poszli, jak zmiany pogody
A ja stoję jak latarnia – cichy, pewny, gotowy
20 lat na emigracji to jak dwa życia
Jedno, które znałem, drugie, które się przyśniło z ukrycia
Stockport – mój port, nie ważne, czy słońce, czy mgła
To nie dom z widokiem, ale dom, który trwa
[Zwrotka 2]
Nie jestem tu nowy – jestem częścią tej gleby
20 zim i wiosen, widziałem wzloty, gleby
Stockport zna mnie lepiej niż niejeden sąsiad
Każda ulica ma echo moich kroków i planów sprzed lat
Nie wpadam w mity, że wszystko złoto co błyszczy
Choć wielu przyjechało i wróciło z pustką w zmysłach
Ja tu jestem jak znak – niewidoczny, lecz trwały
Nie wyścig, nie teatr – tylko człowiek i nawyk