[Intro]
(Głęboki, przesterowany bas. Powolny, miarowy rytm automatu perkusyjnego. W tle wysoki, płaczący dźwięk gitary z dużą ilością pogłosu i chorusa).
[Zwrotka 1]
W ogrodzie, gdzie słońce boi się wejść,
Kwitną cienie, cichnie każda wieść.
Twój szept jest zimny jak marmur płyt,
Zanim nadejdzie bolesny świt.
Kładę dłonie na pękniętym szkle,
Widzę kogoś, kto nie zna mnie.
[Refren]
To taniec w koronce, to bal uśpionych rzęs,
Gdy każde słowo traci swój sens.
Pijemy noc z kielichów pełnych win,
Zanim nas zetrze czasu młyn.
Jesteśmy dymem, jesteśmy snem,
Pomiędzy światłem a wiecznym złem.
[Zwrotka 2]
Srebrne igły kłują blady świt,
Nasza spowiedź to tylko niemy mit.
Zegar na wieży wybija brak dni,
W labiryncie luster chowa się wstyd.
Nie pytaj o drogę, nie pytaj o cel,
Został nam tylko popiół i biel.
[Bridge]
(Muzyka gwałtownie przyspiesza. Bas staje się agresywniejszy).
Biegnij! – krzyczą mury.
Zostań! – szepcze kurz.
Nie ma już ratunku,
Nie ma żadnych róż!
Tylko cierń...
Tylko cień...
[Solo]
(Długa, melancholijna partia gitary z efektem delay, narastająca aż do ściany dźwięku).
[Outro]
Zegar stanął...
Piasek zastygł...
Tylko rdza...
Tylko my...
(Dźwięk wygasza się w długim echo)