[VERSE 1]
(Szeptany, niemal pozbawiony tchu wokal)
Znowu budzę się w pokoju pełnym duchów
Gdzie każdy oddech waży więcej niż moje ciało.
Zegar na ścianie kpi z każdej sekundy, której nie potrafię odzyskać.
Zostawiłeś tu światło, ale ja widzę tylko cienie.
Czy to jest ten moment, w którym powinnam poczuć ulgę?
Czy to jest ta wolność, o której wszyscy kłamią?
[PRE-CHORUS]
Krew zastyga w żyłach jak atrament na starej fotografii.
Nie potrafię wymazać twarzy, której już nie rozpoznaję.
Duszę się w ciszy, którą sama zbudowałam!
[CHORUS]
Zabierz mnie tam, gdzie wspomnienia nie bolą,
Gdzie nie muszę przepraszać za to, że wciąż oddycham!
Rozpadam się na kawałki, których nikt nie chce złożyć,
W labiryncie luster, gdzie każde odbicie jest kłamstwem.
Jestem tylko echem...
Pustym echem wszystkiego, czym chciałam być.
[VERSE 2]
Zaszyj mi oczy, bym nie musiała widzieć upadku!
Każda obietnica była tylko gwoździem do mojej trumny.
Buduję pomniki z moich błędów,
Czekając, aż grawitacja dokończy dzieła.
Nienawidzę tego, jak łatwo było ci odejść,
Podczas gdy ja wciąż tonę w wodzie, która sięga mi tylko do kostek!
[BRIDGE / BREAKDOWN]
Nie czuję nic.
Nie czuję nic.
POKAŻ MI BÓL, BO TYLKO ON JEST PRAWDZIWY!
(BREAKDOWN – ekstremalnie ciężkie, rwane riffy)
ROZRYWAJ!
MOJE!
PŁUCA!
Gdzie byłeś, gdy niebo zaczęło płonąć?!
[CHORUS]
Zabierz mnie tam, gdzie wspomnienia nie bolą,
Gdzie nie muszę przepraszać za to, że wciąż oddycham!
Rozpadam się na kawałki, których nikt nie chce złożyć,
W labiryncie luster, gdzie każde odbicie jest kłamstwem.
[OUTRO]
Jestem tylko echem.
Tylko cieniem na Twojej ścianie.
Zapomnij mnie...
Tak jak ja zapomniałam, jak kochać siebie.