(Intro: Zimne, wysokie tony syntezatora, miarowy rytm perkusji)
Zwrotka 1
Słońce jest tylko błędem na mapie
Wypłowiałym wspomnieniem, co w gardle drapie
Zegar na ścianie stanął w pół kroku
Zamarła wskazówka w gęstym mroku
Szyby maluje mróz – biały tkacz
Nie pytaj o drogę, nie proś o płacz
Tu łzy zamieniają się w twarde korale
Zanim zdążą opowiedzieć o żalu i żalu...
Refren
Chłód... to jedyna prawda, jaką znam
Chłód... buduje w moim sercu szklany dom
Nie szukaj ognia, on tylko kłamie i parzy
Zostań w błękicie zastyglej twarzy
W objęciach zimy, co nie zna litości
W chłodzie – czystej formie nicości.
Zwrotka 2
Dotykasz dłoni – to rzeźba z lodu
Nie czujesz lęku, nie czujesz głodu
Tętno zwolniło do rytmu maszyn
Cień na podłodze przestał się straszyć
Światło księżyca tnie jak brzytwa
Zakończona każda daremna bitwa
Krew płynie wolno, jak ciemna rzeka
W krainie, gdzie nikt na nikogo nie czeka.
Mostek (Szeptem, narastający niepokój)
Zero absolutne.
Biel bez skazy.
Zastygłe słowa.
Zamarznięte obrazy.
(Pauza)
Nareszcie... spokój.
Refren
Chłód... to jedyna prawda, jaką znam
Chłód... buduje w moim sercu szklany dom
Nie szukaj ognia, on tylko kłamie i parzy
Zostań w błękicie zastyglej twarzy
W objęciach zimy, co nie zna litości
W chłodzie – czystej formie nicości.
Outro
Tylko lód...
Tylko szept...
(Echo słowa „chłód” zanikające w mroku)