Patrzycie na mnie i widzicie błąd w systemie,
Bo nie chcę tańczyć tak jak mi zagracie
Mój wygląd was kłuje? Mój ruch was drażni?
To wasz problem, brak wam wyobraźni.
Chcecie mnie lepić, poprawiać, prostować,
W ładne pudełko Marie zapakować.
Mówicie: „zmień się, to ci się opłaci”,
A ja wam mówię: to wy jesteście biedni i tacy nijacy.
Nie zmienię się, bo wam to przeszkadza,
Moje życie, moja scena, moja władza!
Możecie odejść, możecie mnie zostawić,
Nie muszę nikogo z was sobą bawić.
Samotność? Nie boję się tego chłodu,
Jestem Marie jak kostka lodu
Wyciągasz portfel? Schowaj te grosze,
O wasze wsparcie nigdzie nie proszę.
Nie kupisz mojego „ja” za miliony,
Mój świat nie jest przez was policzony.
Scena to walka, a nie wasza makieta,
Nie jestem lalką, jestem kobietą
Kobietą, która ma własne zdanie,
Choćbyście pękli, nic się nie stanie.
Nie zmienię się, bo wam to przeszkadza,
Moje życie, moja scena, moja władza!
Możecie odejść, możecie mnie zostawić,
Nie muszę nikogo z was sobą bawić.
Samotność? Nie boję się tego chłodu,
Jestem Marie jak kostka lodu
Mój makijaż, mój strój, moje działanie –
To moja prawda, wasze szeptanie.
Nic nie ugracie, nic nie zmienicie,
Z moimi zasadami przejdę przez moje życie.
Nie zmienię się, bo wam to przeszkadza,
Moje życie, moja scena, moja władza!
Nie kupisz mnie złotem, nie kupisz mnie sławą,
Idę swą drogą – twardą i krwawą.
To ja, Marie.
Słuchajcie uważnie:
Nikt mnie nie złamie.
I nikt mnie z mojego ja nie okradnie