Dałam ci dom, o którym zawsze marzyłeś,
Prawdziwą miłość, na którą nie liczyłeś.
Szacunek i ciepło, jakiego nie znałeś,
Choć tyle kobiet przed sobą już miałeś.
Lecz ty wciąż mówisz, że to tylko przyjaźń,
A moje serce ranisz i omijasz.
Bo żyjesz przeszłością, co w Polsce została,
Choć ona cię tylko okłamywała.
Zrozumiesz to wszystko, gdy to już stracisz,
Gdy za swe błędy samotnością zapłacisz.
Gdy ona cię skrzywdzi, oszuka i zrani,
Zostaniesz sam z duszą pełną otchłani.
Będziesz chciał wrócić do mego domu
Lecz drzwi będą zamknięte nie otworzę znowu
Nawet głos babci nic już nie zmieni,
Zniknę na zawsze z Twojej przestrzeni.
Ja Cię kocham szczerze, Ty patrzysz na inną
Ona udaje taką niewinną
Lecz w moich snach Twoja babcia się zjawia
I ostrzeżenie mi w duszy zostawia.
Mówi: „Ratuj go Marie bo on błędy robi
Ona go tylko krzywdą ozdobi”
Babcia Cię kocha, tak bardzo się martwi
Że znów Cię los rzuci na kłamstwa pogardy Twoja babcia nie żyje, lecz w snach mnie odwiedza,
Zrozumiesz to wszystko, gdy to już stracisz,
Gdy za swe błędy samotnością zapłacisz.
Gdy ona cię skrzywdzi, oszuka i zrani,
Zostaniesz sam z duszą pełną otchłani.
Będziesz chciał wrócić do mego domu
Lecz drzwi będą zamknięte nie otworzę znowu
Nawet głos babci nic już nie zmieni,
Zniknę na zawsze z Twojej przestrzeni.
Całą prawdę o tobie ze smutkiem się zwierza
Boli ją serce, gdy patrzysz na inną,
Gdy wierzysz w jej twarz rzekomo niewinną.
Wybieraj mądrze, póki serce jeszcze bije,
Bo miłość we mnie powoli już gnije.
Ona cię kłamie, ja daję ci prawdę,
Zastanów się dobrze, nim wszystko skradnę –
I zniknę na zawsze, na wieki, na stałe,
Zostawiając ci tylko te wspomnienia małe.
Zrozumiesz to wszystko, gdy to już stracisz,
Gdy za swe błędy samotnością zapłacisz.
Gdy ona cię skrzywdzi, oszuka i zrani,
Zostaniesz sam z duszą pełną otchłani.
Będziesz chciał wrócić do mego domu
Lecz drzwi będą zamknięte nie otworzę znowu
Nawet głos babci nic już nie zmieni,
Zniknę na zawsze z Twojej przestrzeni.
Zrozumiesz to wszystko, gdy to już stracisz,
Gdy za swe błędy samotnością zapłacisz.
Gdy ona cię skrzywdzi, oszuka i zrani,
Zostaniesz sam z duszą pełną otchłani.
Będziesz chciał wrócić do mego domu
Lecz drzwi będą zamknięte nie otworzę znowu
Nawet głos babci nic już nie zmieni,
Zniknę na zawsze z Twojej przestrzeni.