Mówią matkę masz tylko jedną
Kochaj ją i szanuj zawsze
Lecz mi nieraz jest wszystko jedno
Ta toksyczność moje życie kradnie
Nie słyszę słów płynących z serca
Ciepłym promieniem ogrzewających duszę
Słyszę wciąż żale i oskarżenia
słowa dające sercu katusze!
Choć chciałabym dać ukojenie
Wnieść spokój do jej smutnego świata
Ona wciąż woli żyć we własnym gniewie
Mrokiem chaosem i cierpieniem się otaczać
Most wzniesiony chwiejny się stał
Jego niestabilność dystans zbudowała
I choć nim idę chcąc by nadal trwał
Czuję że ta droga jest mi całkiem nieznana
Toksyczna energia spalić mnie chciała
Lecz ja się wzbraniam stawiam granice
Mój świat to spokój harmonia ciała
Nie oddam go nikomu za żadne życie
To on mi nadaje sens i znaczenie
To dzięki niemu światło w mroku widzę
To on jest moim duchowym wcieleniem
Mym przyjacielem bratem powiernikiem
Bywają dni gdy uśmiech widzę
Gdy twoje ciepło jest mi znajome
Chowam je głęboko do serca skrycie
One zostają w nim są tylko moje
I choć czasami samej siebie pytam
Gdzie popełniłam błąd Co robię
Odpowiedzi później unikam
czekam co ty mi na to odpowiesz
Chciałabym dziś tobie powiedzieć
Jak mocno kocham cię i szanuję
Lecz musisz także dobrze wiedzieć
Że gdy mnie ranisz to źle się czuję
Nie umiem już płakać krzyczeć do nieba
Byś zrozumiała jak wpływasz na mnie
Zamieniam się w posąg potężne drzewa
Już twoją energią więcej się nie karmię
Toksyczna energia spalić mnie chciała
Lecz ja się wzbraniam stawiam granice
Mój świat to spokój harmonia ciała
Nie oddam go nikomu za żadne życie
To on mi nadaje sens i znaczenie
To dzięki niemu światło w mroku widzę
To on jest moim duchowym wcieleniem
Mym przyjacielem bratem powiernikiem
Czekam na dzień na tą jedną chwilę
Gdy karma uleczy rany ci zadane
Byś już nie żyła tą złą energią
Poczuła sercem światło ci nieznane
Czekam i wierzę że tak się stanie
Choć zdarza mi się zwątpić ponownie
Lecz mamo ma droga i tak cię kocham
Choć ranisz mnie często swoim słowem
Dziś moja dusza ubrana jest w światło
Twój wpływ choć chce nie może się przebić
Chciałby bym była mu pokorna bym pozwoliła siebie zmienić
Lecz minęły chwile gdy mu pozwalałam
Gdy strzały trafiały w otwarte serce
Dziś siebie całą znów odzyskałam
I nie pozwolę mu na to już nigdy więcej
Toksyczna energia spalić mnie chciała
Lecz ja się wzbraniam stawiam granice
Mój świat to spokój harmonia ciała
Nie oddam go nikomu za żadne życie
Mamo ma droga tak ukochana
Zagubiona we własnym świecie
Ścieżka Ci obca i całkiem nieznana
W energii która w końcu Cię zmiecie
Choć bardzo nie chcę by tak się stało
Choć pragnę uleczyć Twą duszę
Moje życie przed Tobą schowane zostało
Choć mur swój dla Ciebie dziś kruszę
Do wejścia jednak Cię nie przymuszę
Dlatego dziś wybieram własną drogę
Gdzie lęk nie gości gdzie miłość nie rani
Zostawiam Ci światło wziąć je możesz
Byś nie błądziła więcej w otchłani
Ja idę w słońce wolna i cała
Z miłością w sercu lecz bez ciężaru
Bo moja dusza wreszcie poznała
Że spokój jest wart każdego daru
Każdego daru!