W ogniu nocy rodzi się blask, Choć świat przygniata – powstajesz raz po raz. Z każdej ciemności jest droga na szczyt, Bo zawsze jest wyjście, dopóki serce chce bić!
Na ulicach mróz, w sercu lodu ślad, Ale gwiazda nad miastem mówi: „Nie jesteś sam”. Upadasz – normalne, ważne jak powstajesz, Każdy cios to lekcja, którą w sobie odnajdziesz. Problemy chcą zatrzymać, lecz nie rób im miejsca, W szopie rodzi się siła, co cię z mroku wywiedzie. Betlejem to symbol, że od zera można wstać, A największa zmiana rodzi się, gdy zaczynasz grać!
W ogniu nocy rodzi się blask, Choć świat przygniata – powstajesz raz po raz. Z każdej ciemności jest droga na szczyt, Bo zawsze jest wyjście, dopóki serce chce bić!
Zęby zaciśnij, krzyk zamień w pieśń, Niech echo poniesie cię, gdzie nie sięga lęk. Choć czasem ciemność chce cię połknąć w pół, To każdy ma w sobie ukryty święty żar i gniew i bunt! Gdy pęka ziemia pod stopami – idź, Bo nawet w chaosie możesz znaleźć własny rytm. Wyjdź ponad chmury, tam gdzie czeka twój dzień, A noc Bożego Narodzenia niech oświetli twój cień.
W ogniu nocy rodzi się blask, Choć świat przygniata – powstajesz raz po raz. Z każdej ciemności jest droga na szczyt, Bo zawsze jest wyjście, dopóki serce chce bić!
Nowy rok, nowy krok, nowy powiew sił, Bo nadzieja nie znika – ona śpi, aż ją zbudzisz. Z Betlejem niesiesz moc, której nikt ci nie odbierze, A z każdej sytuacji wyjdziesz, jeśli w siebie uwierzysz.