[Intro]
Ponuro węszą psy
Patrzę im w ślepia, milczę
Całe miasto jak krzywy sen
Krążę po nocach, krążę (ey)
[Verse 1]
Ponuro węszą psy, znam ich trasy na pamięć
Patrzą w moje buty
ja patrzę w ich garnki
Szlachta Tuwima, tu Jaram Bucha na klatce
Na klacie blizny, na bloku herby jak w szafce
Z klucza piwnice, graffiti zamiast ikon
Tu święta są w październiku, jak wypłata przychodzi bokiem
Wałbrzych Tuwima, brudny bajer, twarde głowy
Jak pytasz skąd ten chłód
to z pierwszej szkoły
[Chorus]
Krążę po nocach, krążę po nocach
Miasto mnie woła jak głos z betonowych oknach
Ponuro węszą psy, ale znam tu każdy znak
Hardcor rap w żyłach, nie ma drogi wstecz, tylko strach (ha)
Krążę po nocach, krążę po nocach
Klatka po klatce, aż świt się potknie o dach
Szlachta Tuwima, na ustach brudny śmiech
Jaram Bucha za tych, których nie ma już tu, a są we mnie (ey)
[Verse 2]
Gadają "Trap, bad" – dla nas to dzień jak co dzień
Tu każde słowo jak ząb, jak wypadnie, to boli
Pod blokiem kroniki, pisane w dymie i flaszach
Tu rzadko mówimy "kocham"
częściej "uważaj na szansę"
W kieszeni drobne sny, w głowie gruby plan
Tu każdy chce być kimś, kończy jako sam
Wałbrzych mnie chował ostro, jak ojciec z pasem w dłoni
Teraz jak patrzę w szkło
widzę miasto, co mnie goni
[Chorus]
Krążę po nocach, krążę po nocach
Miasto mnie woła jak głos z betonowych oknach
Ponuro węszą psy, ale znam tu każdy znak
Hardcor rap w żyłach, nie ma drogi wstecz, tylko strach (yeah)
Krążę po nocach, krążę po nocach
Klatka po klatce, aż świt się potknie o dach
Szlachta Tuwima, na ustach brudny śmiech
Jaram Bucha za tych, których nie ma już tu, a są we mnie (uh)
[Bridge]
[Beat drop, półszeptem]
Ponuro węszą psy
my węszymy lepszy dzień
Wałbrzych w mojej krwi
tej krwi nie wymienisz, nie
[Chorus]
Krążę po nocach, krążę po nocach
Miasto mnie woła jak głos z betonowych oknach
Ponuro węszą psy, ale znam tu każdy znak
Hardcor rap w żyłach, nie ma drogi wstecz, tylko strach
Krążę po nocach, krążę po nocach
Klatka po klatce, aż świt się potknie o dach
Szlachta Tuwima, na ustach brudny śmiech
Jaram Bucha za tych, których nie ma już tu, a są we mnie (ah)