O trzeciej wstaję, gdy miasto jeszcze śpi,
każdy funt, każdy grosz to mój bilet do dni,
gdy wrócę do domu, tam gdzie serce bije,
wszystko mam z roboty, nic mi nie spadło z nieba.
Budzik o trzeciej, zimny prysznic, kubek kawy,
plecak, buty, ręce popękane od pracy.
Ulica pusta, a w głowie plan jak mapa,
każda zmiana to cegła w murze domu, co czeka.
Robota w UK, długa noc i deszcz,
ale w myślach polskie lato, stary blok, śmiech.
Nie chcę łatwych skrótów, nie chcę fartu czy daru,
tylko własny wysiłek, honor i charakteru.
O trzeciej wstaję, gdy miasto jeszcze śpi,
każdy funt, każdy grosz to mój bilet do dni,
gdy wrócę do domu, tam gdzie serce bije,
wszystko mam z roboty, nic mi nie spadło z nieba.
Długi na karku, a w kieszeni marzenia,
liczę każdy funt, nie mam miejsca na lenia.
W tygodniu trzy zmiany, weekend tylko telefon,
każdy grosz w kopercie, żeby zniknął dług jak beton.
Patrzę w lustro — widzę zmęczenie i stal,
ale wiem, że powrót do domu będzie mój skal.
Nie chcę być cudzym bohaterem, nie chcę kredytów w necie,
chcę własnymi rękami zbudować życie w komplecie.
Od 3 rano do późnej nocy,
walka o wolność, walka o spokój.
Każdy dzień to bilet do powrotu,
każda godzina ciężkiej pracy — mój dowód.
O trzeciej wstaję, gdy miasto jeszcze śpi,
każdy funt, każdy grosz to mój bilet do dni,
gdy wrócę do domu, tam gdzie serce bije,
wszystko mam z roboty, nic mi nie spadło z nieba.
Nie liczę na szczęście, nie liczę na cud,
tylko na własne ręce i prawdziwy trud.
Kiedy wrócę do ojczyzny, drzwi staną otworem,
bo wszystko, co mam, jest moje — z pracy i z honoru.
[Male Vocal]