[Zwrotka 1]
Wstaję przed świtem, jeszcze ciemno na wsi,
Zimne ręce, mleko leje się po dłoni jak deszcz dziś.
Nie mam wyboru – życie nie zna litości,
Krowy nie czekają, nawet jak brak mi już do tej roboty miłości.
Zostałem sam z robotą, której nikt by nie tykał.
W gumowcach, w błocie, w tej chlewnej szarości,
Zasuwam za grosze – dla kawałka przyszłości.
[Refren]
To nie bajka z TikToka, to nie klipy z LA,
To zapach gnoju, pot na czole, brudne ręce i gniew.
Doję krowy jak żołnierz, dzień w dzień ten sam plan,
Ciężkie życie chłopaka, co chce wyrwać się stąd sam.
[Zwrotka 2]
Czasem wkurw mnie łapie, że tak wygląda świat,
Gdy dzieciak z miasta mówi, że też ma ciężki start.
Nie wie, co to znaczy, gdy co dzień do roboty trzeba wstać
A w kieszeni masz tylko dwa funty
Szkoła? Ledwo ciągnę – jak mam myśleć o klasach,
Gdy o trzeciej już na nogach, a sen trzyma mnie za kark?
Ale nie pękam, brat – to mnie hartuje,
Bo wiem, że jak padnę, to nikt mnie nie ratuje.
[Refren]
To nie bajka z TikToka, to nie klipy z LA,
To zapach gnoju, pot na czole, brudne ręce i gniew.
Doję krowy jak żołnierz, dzień w dzień ten sam plan,
Ciężkie życie chłopaka, co chce wyrwać się stąd sam.
[Bridge]
Nie chcę litości – chcę tylko szansy,
Bo nawet tu, wśród krów, rodzą się diamenty z gliny i piachu.
Mam marzenia jak każdy, choć są brudne od ziemi,
Ale wiem, co znaczy walka – to mnie już nic nie złamie.
[Outro]
Więc jak kiedyś będę stał tam, gdzie święcą reflektory,
To przypomnę sobie chłopaka wśród krów i obory.
Bo każdy wers, każda łza, każda noc bez snu –
To dowód, że można nawet z gnoju dojść do snów.
[Refren]
To nie bajka z TikToka, to nie klipy z LA,
To zapach gnoju, pot na czole, brudne ręce i gniew.
Doję krowy jak żołnierz, dzień w dzień ten sam plan,
Ciężkie życie chłopaka, co chce wyrwać się stąd sam.
[Male Vocal]