Na peronie pusto, tylko wiatr i kurz,
Ostatni wagon zniknął w oddali już.
Ktoś zamknął drzwi, ktoś inny klucz wyrzucił,
Myślał, że tym gestem mój świat wywrócił.
Że to kara, wyrok, że to koniec dni,
A to tylko wolność zapukała w drzwi.
[Chorus]
Ten pociąg odjechał... i dobrze, niech pędzi,
Nie muszę już siedzieć na twardej krawędzi.
Skoro nie pojechałem, to znaczy jedynie,
Że inna droga w moim losie płynie.
Może dłuższą będzie, może trudną drogą,
Lecz pójdę nią ja – nikt nie pójdzie za mnie,
ani za nikogo.
[Verse 2]
Chcieli mnie wpisać w swój ciasny grafik,
Gdzie każdy krok jest z góry już martwy.
Lecz serce to nie tabelka w Wordzie,
Nie będzie tańczyć w tej smutnej kohorcie.
Skoro nie było tam dla mnie miejsca,
Czas napisać własny scenariusz od serca.
[Chorus]
Ten pociąg odjechał... i dobrze, niech pędzi,
Nie muszę już siedzieć na twardej krawędzi.
Skoro nie pojechałem, to znaczy jedynie,
Że inna droga w moim losie płynie.
Może dłuższą będzie, może trudną drogą,
Lecz pójdę nią ja – nikt nie pójdzie za mnie,
ani za nikogo.
[Verse 3]
Rzucali kłody, kopali pode mną doły,
Chcieli, bym został słaby i goły.
Lecz każda ta kłoda to stopień do góry,
Z nich buduję schody, by dosięgnąć chmury.
Nie poddam się nigdy, choć nogi krwawią,
Niech się ci „wielcy” swym błędem dławią.
[Bridge]
Myślałeś, że kara to wyrok ostateczny,
Że będę się lękać, nie będę bezpieczny.
Chciałeś mnie skrzywdzić, uderzyć w czuły punkt,
Lecz wywołałeś tylko w sercu zdrowy bunt.
Twoja nienawiść to Twoje więzienie,
Moim jest czyste, spokojne sumienie.
Dziś patrzę w lustro i nie widzę ofiary,
Lecz kogoś, kto wyrósł ponad Twoje miary.
[Chorus]
Ten pociąg odjechał... i dobrze, niech pędzi,
Nie muszę już siedzieć na twardej krawędzi.
Skoro nie pojechałem, to znaczy jedynie,
Że inna droga w moim losie płynie.
Może dłuższą będzie, może trudną drogą,
Lecz pójdę nią ja – nikt nie pójdzie za mnie,
ani za nikogo.
[Outro]
Przejdę tę trasę na własnych warunkach,
Bez cudzych poprawek w moich rysunkach.
Kto powiedział, że mam dotrzeć tam, gdzie wszyscy?
Gdzie tłum się pcha, by być celu bliskim?
Ja mam swój szczyt, nieznany nikomu,
Idę tam powoli... idę w stronę domu.