Nie potrzebuję lajków, by się czuć eksplozją gracji.
Nie zależy mi Kochanie na Twojej akceptacji.
Nie ulegnę prowokacji - i w tym jest całe sedno.
Bo wiem jedno - nie zrobie ust i dupska - na pewno.
Jestem kwintesencją kobiecości, aż do kości byś mnie wszamał. Jak jabłko Adama, zostałabym Ci oddana.
To nie Eden, nie raj, a pokusa rośnie.
Chłonąłbyś mnie i tak, bardzo radośnie.
Nie ten etap byś miał pozwolenie na cokolwiek, ja mówię pas gdy nie przejdziesz gładko przez mój żołądek.
Niestrawność.
Zatrucie.
Na Twoim bucie gówno, w które wpadłeś sam.
Próbujesz uciec.
Ohh smutek.
Wpadłeś w szambo, bo dyktando to nie u mnie (co za głupek)