No dobra mordeczko, zaczynamy.
Boy...który to już raz zawiodłeś zaufanie. Powiedz, który to już raz zrobiłeś jej śniadanie. Byłam "na nie", jeśli chodzi o twoje podchody, otwarte związki to nie zabawa, to nie piękne zachody(słońca)
Słońca wschody chciałam witać z Tobą co rano. Tylko we dwoje, bo to nie to samo, co z tamtą piękną damą, Chciałam Cię na własność, nie w trójkątach. Nie w czworokątach, halo.
Grupowy seks - to nie to samo.
Rozmowa serc - już inny dialog.
Chciałam Ciebie mieć - dla siebie tylko.
Lecz rzuciłeś się na pożarcie wilkom.
(Żują Twoje mięso oblizując przy tym palce, patrząc na to mam ochotę poddać się tej walce. Przełykają Twoją słodycz jak z delicji galaretke, a Twoje mięśnie brzucha osłonięte są dreszczem.
Potem.
Ekstazą.
Kłopotem.)