W pewnej znanej orkiestrze
W wolnej od koncertów chwili
leżały Skrzypce nieruchomo
Na półeczkach w futerałach
Wszyscy bardzo się nudzili
Wtedy altóweczka która zawsze
pierwsze skrzypce grała
Wymyśliła, by orkiestra
W Krzeszówku nad jeziorkiem
kameralny koncert dała
Swoje struny szybciutko
sama nastroiła
W stronę innych instrumentów
Dźwięki piękne wypuściła
a w melodii plany
I koncertu tytuł został opisany
Tu chwila skupienia
Zagrajmy na werblu
Tytuł brzmi dość tajemniczo
Bo
Skrzypce w przeręblu
Skrzypce w przeręblu
Skrzypce w przeręblu
Pomysł to dość śmiały
Żeby tylko z zimna
struny nie pękały
Wszyscy z orkiestry
Szybko się zebrali
zgodnie razem grali
Mimo zimnej wody
Nic nie fałszowali
Tylko kontrabasik
sam został na brzegu
Szykował dla orkiestry
Ognisko na śniegu
By nie zepsuć koncertu
Bo był przeziębiony
I przez to fałszywe
Wydawał dziś tony
Koncert był udany
plany już powstały
Aby Skrzypce w przeręblu
Znowu morsowały
Skrzypce w przeręblu
Skrzypce w przeręblu
Można mówić śmiało
Wszystkie były całe
Nic nie popękało