Miał dłonie ciepłe, choć świat bywał zły,
W oczach nadzieję na lepsze dni.
Kochał dom, gdzie mama i rodzeństwa śmiech,
Zawsze pierwszy, gdy ktoś wołał o gest.
Nie znał słowa „koniec”, nie liczył lat,
Przed sobą całe życie — tak myślał świat.
Refren
A los napisał inny wers,
Bez pytania zgasił sens.
W białą zimę zabrał go cień,
To była ostatnia ucieczka, ostatni dzień.
Zwrotka II
Mróz malował ciszę na szybie dnia,
Jedno złe przejście, chwila strachu — nic więcej, tak.
Pobiegł przed siebie, bo chciał jeszcze żyć,
Bał się konsekwencji, nie chciał winy nieść.
Nie wiedział, że kroki prowadzą w noc,
Że ten bieg zabierze mu oddech i głos.
Refren
A los napisał inny wers,
Bez pytania zgasił sens.
W białą zimę zabrał go cień,
To była ostatnia ucieczka, ostatni dzień.
Zwrotka III
Matka dziś siedzi w pustym pokoju,
Czas stanął w miejscu, nie zna spokoju.
Był jej podporą, jej siłą co dzień,
Jedynym mężczyzną, którego kochała bez łez.
Teraz w jej sercu nie gaśnie ból,
Każda noc pyta: „Dlaczego on? Czemu już tu?”.
Most
Nie tak miało być, nie ten był plan,
Życie obiecało jutro — zabrało je w dal.
Na śniegu zostały niespełnione sny,
I cisza, co krzyczy głośniej niż łzy.
Refren (cicho)
A los napisał inny wers,
Zostawił pustkę zamiast serc.
W białą zimę zabrał go cień,
Na zawsze zatrzymał jego cień.
Outro
A jeśli gdzieś tam jest inny brzeg,
Bez strachu, bez zimna, bez ciężkich łez,
Niech wie, że miłość wciąż trwa,
Bo syna nie da się stracić — można tylko nauczyć się z nim żyć…
…choć już nie ma.