Miał przed sobą całe życie, nie planował końca,
Zwykły chłopak z sercem większym niż ta ulica.
Kochał mamę ponad wszystko, rodzeństwo jak tarczę,
Zawsze był uśmiech, nawet gdy świat dawał w twarz mu.
Pomagał innym, nie liczył na brawa,
Dla niego liczył się człowiek, nie paragraf.
Nie szukał problemów, chciał tylko żyć,
Nie wiedział, że jeden dzień zmieni wszystko w pył.
Refren
To nie był film, to nie był sen,
Jedna chwila i zgasł cały sens.
Zima, strach, ucieczka w dal,
To był ostatni bieg, ostatni szlak.
Zwrotka 2
Zwykła zima, mróz, chodnik i cień,
Przeszedł w złym miejscu — błąd jak każdy dzień.
Serce wali, bo strach ma głos,
Nie przed winą — przed tym, co może stać się w noc.
Biegł, bo myślał, że jeszcze wróci,
Że mama czeka, że życie się nie skończy.
Nie wiedział, że za plecami nie ma już drogi,
A ta ucieczka zamknie mu wszystkie progi.
Refren
To nie był film, to nie był sen,
Jedna chwila i zgasł cały sens.
Zima, strach, ucieczka w dal,
To był ostatni bieg, ostatni szlak.
Zwrotka 3
Dziś matka siedzi z ciszą przy stole,
Puste miejsce krzyczy głośniej niż słowa w jej głowie.
Jedynego syna zabrał los bez twarzy,
Był jej wsparciem, był jej światem, był tym, co znaczy.
Jedyny mężczyzna, którego serce znało,
Teraz modlitwy odbijają się od ścian na biało.
Każdy poranek zaczyna się od łez,
Bo jak żyć dalej, gdy sens odszedł też?
Most
Nie tak miało być, nie taki był plan,
Życie obiecało jutro, zabrało je nam.
Na śniegu zostały pytania bez dna,
I prawda, że czasem wystarczy chwila, by zgasła gra.
Refren (ostatni)
To nie był film, to nie był sen,
Jedna chwila i zgasł cały sens.
Zima, strach, ucieczka w dal,
Zabrała go cisza… a nie chciał walczyć, chciał żyć — i trwać.
Outro
Ten numer to pamięć, nie osąd, nie gniew,
Bo każdy błąd nie powinien kończyć się śmiercią, wiesz.
On żyje w słowach, w imieniu, w łzach,
Bo miłość nie umiera — nawet gdy człowieka już brak.