W popiele dawnych dróg odnajduję znak,
Niosłam ogień plemion, kiedy rodził się świat.
Szamanka pól i lasów, córka run i gwiazd,
Głos, co budził wilki, kiedy nadszedł czas.
Tysiące twarzy miał mój wieczny ślad,
Wiedźma, co przez epoki strzegła nocnych bram.
Płonę! – bo pamiętam swoje imiona sprzed lat,
Wznoszę dłoń – niech ogień prowadzi mnie tam,
Gdzie byłam kapłanką, uzdrowicielką dnia,
Ja jestem ogniem. To moja krew, to ja!
Płonę! – poprzednie wcielenia niosą mnie w dal,
Niech cała ziemia usłyszy mój szamański szał!
Byłam strażniczką wód, gdy księżyc rósł i drżał,
Czarne pióra nocy znały każdą z moich prawd.
Wiedźma, co leczyła tony cudzych ran,
Kapłanka światła, która z ciemności brała blask.
I dziś w tym ciele znów powracam tu,
Z ogniem w sercu, który niesie pradawny głos przodków.
Płonę! – bo pamiętam swoje imiona sprzed lat,
Wznoszę dłoń – niech ogień prowadzi mnie tam,
Gdzie byłam kapłanką, uzdrowicielką dnia,
Ja jestem ogniem. To moja krew, to ja!
Płonę! – poprzednie wcielenia niosą mnie w dal,
Niech cała ziemia usłyszy mój szamański szał!
Rytm serca niesie mnie — pamiętam każdy próg,
Moje cienie, moje światła, każdy miniony rok.
Woła mnie słowiańska pieśń, prowadzi duchów krąg —
Wracam. Wracam do siebie. Od tysiąca dróg.
Płonę! – wszystkie moje wcielenia śpiewają przez czas,
Rozpalam ziemię. Niech płonie we mnie mój własny świat!
Kapłanka, wiedźma, szamanka – to ja,
Ogień nie ginie. Ogień we krwi wciąż trwa!