Wiedźma wstaje o poranku, w dłoniach niesie światło dnia,
Na polanie tańczy z wiatrem — budzi się nowa ja.
Księżyc w nowiu szept mi niesie: „Zaczynaj od życia tchu,
Gdy odradza się na niebie — odradzasz się razem z nim tu.”
Gdy księżyca przybywa,
Rośnie siła ukryta w słowach,
A przybywa razem z nim wszystkiego, czego pragnę ja.
Niech prowadzi mnie ta pieśń, niech odczaruje każdy strach,
Wiedźma sercem jestem dziś — rodzi się nowa ja.
Wiedźma śmiechem mrok rozprasza, w dłoni zioła, w oku blask,
Ziemia puls toczy przez ciało — wraca spokój, wraca łask.
Wokół krąg pradawnej mocy, czuwa nad nią stary las,
A gdy księżyc znów się pełni — niosę światło w każdy czas.
Gdy księżyca przybywa,
Rośnie siła ukryta w słowach,
A przybywa razem z nim wszystkiego, czego pragnę ja.
Niech prowadzi mnie ta pieśń, niech odczaruje każdy strach,
Wiedźma sercem jestem dziś — rodzi się nowa ja.
Niech płynie we mnie święta pieśń,
Niech niesie mnie w ramiona dnia,
Nad głową księżyc — srebrny straż,
W nim wizja nowa, w sercu ja.
Bo księżyca przybywa,
A z nim siła, co się wskrzesza,
I przybywa razem z nim wszystkiego, czego pragnę ja.
Tak w kręgu życia tańczę znów,
Czuję magię każdy raz —
Wiedźma światłem jestem dziś — narodziła się nowa ja.