[Verse]
Pamiętam tamte chwile, gdy byłem małym chłopcem
Pod blokiem szare ściany, w kieszeni tylko drobce
Dorastanie tutaj – to nie bajka, to jest walka
Codzienność jak labirynt, gdzie każdy szuka haka
Na ulicy szeptem lecą plany i układy
Zamiast złotych marzeń, tylko długi i układy
W Wałbrzychu trzeba kombinować, by przetrwać dzień
Tu życie nie wybacza, tu rządzi chłodny cień
[Chorus]
By wypić było za co, by można pobalować
Kombinacje w głowie, jak fortunę wyczarować
Szare bloki, szare sny, ale serca wciąż czerwone
Wałbrzych nas uczył życia, to miasto nigdy nie złamie nas
[Verse 2]
Za rogiem szemrane sprawy, brudne ręce, czyste plany
Tu każdy chce coś więcej, ale często kończy w manii
Od piaskownicy do ławki, od ławki do klatki
Od klatki do marzenia, które w głowie się nie zmieści
Z okna widok na podwórko, gdzie dzieciaki gonią sny
Tu dorosłość wkrada wcześnie, zabiera nasze dni
Ściany krzyczą historiami, które milczą na ulicach
Każdy wers to Wałbrzych, moje życie w tych granicach
[Chorus]
By wypić było za co, by można pobalować
Kombinacje w głowie, jak fortunę wyczarować
Szare bloki, szare sny, ale serca wciąż czerwone
Wałbrzych nas uczył życia, to miasto nigdy nie złamie nas