[Verse]
Budzik dzwoni, wstaję, choć poduszka woła,
W głowie mantra, żadna droga nie jest prosta.
Krew pompuje serce, jakby chciało eksplodować,
Pot na czole, dusza krzyczy: trzeba zapracować.
Nie ma cudów, tylko siła i ambicja,
Każdy krok do przodu to moja definicja.
Słabość chowam w kieszeń, nie ma czasu na wymówki,
Liczę każdą sekundę, jakby ważyły złotówki.
[Chorus]
Bez opierdalania się, nie ma dróg na skróty,
Każdy ruch na parkiecie to nowe nuty.
Bez opierdalania się, pot płynie jak rzeka,
Nie ma czekania, życie nigdy nie czeka.
[Verse 2]
Hantle w dłoniach, ból to mój najlepszy przyjaciel,
Każdy skurcz mięśni przypomina, kim naprawdę jestem.
Lustro nie kłamie, widzę progres w odbiciu,
Przeszłość zostawiam, w przyszłość rzucam wyzwanie.
Sztanga na barkach, ciężar większy niż problem,
Nie ma granic, tylko te, które w głowie mamy.
Każdy oddech głęboki, jakby był ostatni,
Nie ma odwrotu, bo cel już jest jasny.
[Chorus]
Bez opierdalania się, nie ma dróg na skróty,
Każdy ruch na parkiecie to nowe nuty.
Bez opierdalania się, pot płynie jak rzeka,
Nie ma czekania, życie nigdy nie czeka.