[intro]
To co marzeniami stało się rzeczywistością
To co nimi między nami dziś niezgody kością
Ty mi każesz znów wybierać, do czego to doszło
Skarbie ja przyrzekam, ta odpowiedź formalnością
Ja wiadomość już wysłałem, to już poszło
Może odrobinę znowu mnie poniosło
Ale te uczucie od godziny we mnie rosło
A w uczuciach to ja płynę i wyrzucam wiosło
[Verse 1]
Mówię dość bo:
Ile można znosić ten syf w głowie
Mam czekać aż mi jakiś głos wewnątrz coś odpowie? No chyba nie!
Chyba czasem mam załamkę i jest ze mną coraz gorzej
Boże czy ktoś mi pomoże, może się okaże, że będzie to co sobie wymarze, a marzenia mam na-razie dosyć proste,
bo tylko spokoju ducha chce, żeby nie męczyło mnie... już nic, już nic, już nic,
Żebym w końcu życia pełnią mógł żyć, mógł żyć, mógł żyć, a nie tylko w kółko się zatracam, w przeszłość godzinami tymi zjebanymi myślami wracam,
jak ty to robisz człowiek, że każdy zakręt skracasz?
Jadę na około wielkim łukiem, a i tak z hukiem każdego z wypadam
[Chorus]
Mam pro-ble-my, ciebie nie dotyczą
Mam de-mo-ny, w kółko na mnie krzyczą
Znam spoj-rze-nie, współczucie z przerażeniem
Ja bez cie-bie, w siebie już nie wierzę
Mam pro-ble-my, ciebie nie dotyczą
Mam de-mo-ny, w kółko na mnie krzyczą
Znam spoj-rze-nie, współczucie z przerażeniem
Ja bez cie-bie, w siebie już nie wierzę