Wysiałem ziarno w kamienną dłoń ziemi,
Znowu deszcz przyszedł, gdy ogień się mieni.
Wiatr mi ukradł pieśń, zanim wybrzmiała,
Moja droga w ciernie znów się zaplątała.
Mówią: „taka dola, tak ci pisane”,
By serce było ciągle spękane.
Ale ja nie wierzę w złych bogów szept,
Choć pech mi zagradza do szczęścia step.
(Refren)
Choćby mi rzeki płynęły pod prąd,
Choćby mnie wygnał los z moich stron.
Wierzę w poranek, co rozproszy mrok,
Z każdym upadkiem mocniejszy mam krok.
Miłość jest tarczą, nadzieja to miecz,
Wszystko co złe, odganiam już precz!
Wierzę, że jutro, gdy wstanie świt,
Zagram na przekór losowi swój bit.
(Zwrotka 2)
Mam obok dłonie, co w mrozie ogrzeją,
Są moją siłą i moją nadzieją.
Przyjaciel jak dąb, rodzina jak mur,
Przeprowadzą mnie przez tysiące chmur.
Choć pech mi na progu zostawił swój znak,
Ja polecę w górę jak wolny ptak.
Bo wiara to ogień, co w piersiach się tli,
Otwiera mi nawet zamknięte drzwi.
(Bridge - Szybkie tempo, rytmiczne klaskanie)
Hej! Niech pech ucieka w głęboki las!
Hej! Na moje szczęście już przyszedł czas!
Hej! Niech wiara niesie nas hen za rzekę,
Mamy nad sobą dobrych gwiazd opiekę!
(Refren)
Choćby mi rzeki płynęły pod prąd...
(Outro - Spokojnie, dźwięk fletu)
Jutro... jutro zakwitnie to, co dziś śpi.
Jutro... odnajdę do słońca drzwi.
Będzie dobrze.
Wierzę.