Czasem myślimy, że wiara polega na chodzeniu tylko „Bożą drogą”.
A ja coraz mocniej czuję, że życie wygląda inaczej.
Bóg daje nam wolność.
Pozwala chodzić naszymi ścieżkami — uczyć się, doświadczać, dojrzewać.
I to nie jest błąd. To jest proces.
Zmieniamy kurs.
Czasem nawet duchowy.
Idziemy tam, gdzie czujemy się dobrze, bezpiecznie, znajomo.
Ale po czasie przychodzi moment, w którym serce zaczyna wołać o głębię.
O światło.
O sens.
Wtedy zauważamy drogowskazy, które były tam od dawna — tylko wcześniej nie byliśmy gotowi ich zobaczyć.
Boża droga nie znosi naszych dróg.
Ona je dopełnia.
Nasze uczą doświadczenia.
Jego droga nadaje temu znaczenie.
I dopiero gdy przejdziemy swoje ścieżki, zaczynamy rozumieć,
że ta Boża —
nie dlatego jest najlepsza, że ktoś nam tak powiedział,
ale dlatego, że już to wiemy.
Idę dalej.
Nie szybciej.
Głębiej.