muszę się z tobą pożegnać
nic ci nie powiem
ukrywam jak to boli
w rękawach koszuli przestrzeń
po której mogliśmy jeździć do niedokończenia świata
zbieram z ulicy minuty
zbieram z ulicy światła
i miłość do spalania pragnień wielkiego miasta żywcem
muszę cię przecież oddać
w dobre ręce i w dobre podwórka
w bramy kamienic w szerokie tunele
w ulice pod szpitalem
muszę cię jeszcze rozebrać
zanim cię stracę bez reszty
zanim mnie stracisz naprawdę
zatrzymać cię muszę
i nie wiem co wtedy będzie
kiedy na pewno nie wrócisz
na swoje miejsce
pod mój szept