W PKP Cargo, od świtu do zmierzchu,
Pracuję jak muł, a dyrekcja ma w nosie.
Szefowie w biurach, w garniturach błyszczą,
A ja na torach, w deszczu i śniegu kiszę.
Obiecują premie, jak złote góry,
Ale w kieszeni echo, tylko dziury.
"Pracuj ciężej!" – krzyczą z góry,
A sami na urlopach, w ciepłych krajach nurkują.
Ooo, Cargo, Cargo, wyzysk na torach!
Dyrekcja doi nas jak krowy na pastwisku.
Podrzędni pracownicy, w pocie czoła harują,
A szefowie liczą zyski, w jacuzzi się baraszkują!
Cargo, Cargo, kolejowy horror,
Gdzie premia to mit, a nadgodziny to norma!
Kolega maszynista, oczy na zapałkach,
Bo grafik napięty, jak struna na balalach.
Dyrekcja mówi: "To dla dobra firmy!",
Ale bonusy biorą, a my dostajemy figi.
Papierologia, raporty po nocach,
A oni w konferencjach, z kawą i ciastkach.
"Optymalizacja kosztów" – to ich ulubione hasło,
Czyli cięcia płac, a dla nas – zero radości.
Ooo, Cargo, Cargo, wyzysk na torach!
Dyrekcja doi nas jak krowy na pastwisku.
Podrzędni pracownicy, w pocie czoła harują,
A szefowie liczą zyski, w jacuzzi się baraszkują!
Cargo, Cargo, kolejowy horror,
Gdzie premia to mit, a nadgodziny to
Gdy pociąg się spóźni, to nasza wina,
Ale gdy zysk rośnie, to ich zasługa finał.
Ja marzę o emeryturze, jak o raju,
Ale do niej daleko, bo podwyżek nie dają.
Hej, dyrekcjo droga, dajcie nam spokój,
Bo inaczej strajk, i pociągi staną w polu!
W PKP Cargo, to codzienna walka,
O przetrwanie w dżungli, pełnej biurokratycznej kalki.
Ale my, pracownicy, z humorem przetrwamy,
Bo śmiech to broń, na szefów wyzyskamy.
Może kiedyś zmienią, te złe zwyczaje,
Ale póki co, śpiewam bluesa w wagonie.
Ooo, Cargo, Cargo, wyzysk na torach!
Dyrekcja doi nas jak krowy na pastwisku.
Podrzędni pracownicy, w pocie czoła harują,
A szefowie liczą zyski, w jacuzzi się baraszkują!
Cargo, Cargo, kolejowy horror...
Ale my się nie damy, hej ho, do przodu!