### Piosenka: "Dino na Wilanowie – Słoikowa Ballada" autor: Operator SP6KSS
W Warszawie, na Wilanowie, stoi market Dino wielki,
Gdzie słoiki z prowincji szukają tanich kąsków.
Ale ceny tu jak w pałacu, dla nas to istna męka,
Bo w stolicy Rafałka tęczowego – pensja ledwo starcza na bułkę!
Dla słoików w Warszawy, w Dino alkoholi nie opłaca,
Wolą lokalne meliny, gdzie wóda tańsza i nie taka draka!
Bo warszawce kiepska płaca, pod tęczowym prezydentem,
Lepiej w melinie z kumplem, niż w Dino z pustym portfelem!
Wchodzę po piwo do Dino, a tam ceny jak w Monaco,
Butelka Żubra za dychę, a ja mam tylko piątaka w kieszeni.
Słoik myśli: "Co za granda, w moim miasteczku taniej o połowę!",
Ale Wilanów to elita, tu nawet jogurt kosztuje jak kawior!
Więc skręcam w boczną uliczkę, do meliny u pani Heli,
Tam wódka z przemytu, piwo z beczki, i nikt nie pyta o paragon.
Warszawka w Dino szpanuje, z koszykiem eko i kartą premium,
A słoik w melinie baluje, bo Rafałek podatki podniósł – bum!
Dla słoików w Warszawy, w Dino alkoholi nie opłaca,
Wolą lokalne meliny, gdzie wóda tańsza i nie taka draka!
Bo warszawce kiepska płaca, pod tęczowym prezydentem,
Lepiej w melinie z kumplem, niż w Dino z pustym portfelem! Hej-ho!
Na Wilanowie Dino świeci, neonami kusi nocą,
Ale słoik mądry wie: taniość to mit, lepiej uciekać w bok.
Rafałku tęczowy, daj podwyżkę, bo inaczej meliny kwitną,
A Dino zostanie dla snobów, co płacą za powietrze w butelce!
Tak śpiewa słoik w Warszawie, z słoikiem ogórków pod pachą,
Dino na Wilanowie – śmiech na sali, melina forever, hura!