[Zwrotka]
Nocny autobus, zimne światło na twarz,
Myśli krążą szybciej niż ten miejski hałas.
Nie gonię snów, które dobrze wyglądają w sieci,
Widziałem, jak blask gaśnie szybciej niż się świeci.
W głowie tłok jak Piątkowo, piątek siedemnasta,
Każdy gdzieś się spieszy, mało kto się zastanawia.
Nie jestem gotowy, ale dalej idę w to,
Bo stagnacja boli bardziej niż ryzyko i błąd.
Stare wersje mnie mówią: „wróć, będzie prościej”,
Ale wolę ciężar prawdy niż komfortowe kłamstwo.
Jeśli to jest droga w dół — to idę świadomie,
Bo wolę spaść po swojemu niż stać w cudzym pionie.
[Refren]
Nie chcę blichtru, chcę spokoju w głowie,
Mniej obietnic, więcej prawdy w słowie.
Idę sam, nawet jeśli wolniej,
To mój kierunek — nie pytaj, dokąd dojdę.
[Outro]
Nie sprzedaję historii, tylko zapisuję dni,
Jeśli coś z tego zostanie — to znaczy, że żyłem tu naprawdę.