Rap to moja euforia, serce bije jak perkusja,
Nie piszę pod publikę, tylko czuję tę pokusę,
Żeby mówić prawdę — nawet jeśli boli duszę,
W bitach tonę lekko, jakby życie było muzą.
Słowa płyną z głębi, nie z kalkulacji trendów,
Nie chcę sławy — chcę odbić echo z wnętrza dźwięków,
To katharsis, kiedy ból zamieniam w wersy,
Każdy wers to terapia, każdy wers to wersal.
---
[Refren]
To jest moja euforia, nie potrzebuję sceny,
Kiedy wchodzę w rytm — zapominam o problemie,
Z serca leci flow, nie da się tego zatrzymać,
Bo gdy piszę prawdę — zaczynam naprawdę żyć, tak.
---
[Zwrotka 2]
Nie gram roli, nie udaję, że mam więcej niż mam,
Ale mam szczerość — i to więcej niż bank,
Bo słowo to waluta, którą płacę za zaufanie,
A każdy wers to most między snem a upadaniem.
Na tracku wciąż biegnę, choć życie daje faule,
Lecz ja wstaję po każdym, jakby to był mój pałac,
Nie potrzebuję złota — wystarczy czysty dźwięk,
Bo kiedy czuję beat, znów przypominam sobie sens.
---
[Refren]
To jest moja euforia, nie potrzebuję sceny,
Kiedy wchodzę w rytm — zapominam o problemie,
Z serca leci flow, nie da się tego zatrzymać,
Bo gdy piszę prawdę — zaczynam naprawdę żyć, tak.
---
[Zwrotka 3]
Rap to moje lustro — odbicie emocji w dźwiękach,
Czasem krzyk, czasem szept, czasem spowiedź bez księdza,
Nie szukam fejmu — szukam tylko zrozumienia,
Bo każdy wers to rana, a refren to ukojenie.
Piszę nocą — gdy świat milknie, a serce gada,
Wtedy czuję, że muzyka to nie hobby, a wiara,
Niech słuchacz poczuje, że to coś więcej niż rym,
Bo ten rap to ja — cały, prawdziwy, żywy.
---
[Refren]
To jest moja euforia, nie potrzebuję sceny,
Kiedy wchodzę w rytm — zapominam o problemie,
Z serca leci flow, nie da się tego zatrzymać,
Bo gdy piszę prawdę — zaczynam naprawdę żyć, tak.