Rachityczny płomień wątle tlił się na knocie
Tania parafna wydzielała ostry zapach
Dość charakterystyczny dla tego miejsca
Miejsca gdzie czuje się tylko samotność
Pomiędzy tyloma kamieniami o umarłych imionach
Spoczywają tutaj poprzednie pokolenia
Czy też zwać je możemy generacjami
Leżą jak żołnierze w chwili spoczynku
Czekając na głos budzącej trąby o świcie
Jednak czuje się tu tylko samotność
Pomimo tylu ludzi których pamięć
To kamienie o umarłych imionach
I nie można się temu dziwić
Wszakże wspomnienia to ulotna sprawa
A przekazać je tym którzy przychodzą po nas
Rzecz bardzo trudna wręcz syzyfowa praca
Bo nasi następcy mają własne ołtarze
Których my nie rozumiemy
A oni ubóstwiają
Co myśmy czynili ze swoimi kultami
Których nie rozumieli nasi poprzednicy
Czy więc nie warto opowiadać przeszłości
Niech pamięć ludzka podejmie tę pracę
By wspominać swych przodków
Bez ogniw których ich samych by nie było
A gdy zgasną już oni w świadomości żyjących
Niech w tym miejscu gdzie jest tylko samotność
Ich życie głoszą te kamienie o umarłych imionach