(Zwrotka 1)
Stoję na krawędzi bloku, wzrok mam utkwiony w horyzont,
Plan nakreślony w głowie, nie straszne mi żadne ryzyko.
Wielu wróżyło upadek, szeptali coś za plecami,
Dziś milczą zdziwieni, gdy kroczę własnymi ścieżkami.
Każda bariera to tylko iluzja, którą kruszę w dłoniach,
Prawda i konkret, a nie jakaś tania, pusta paranoja.
Wybieram kierunek, nie czekam na łaskawe znaki,
Sam kreuję rzeczywistość, bo charakter mam taki.
(Refren)
Osiągnę każdy cel, który sobie wyznaczę,
Zmienię bieg zdarzeń, choćby było inaczej.
Posiadam klucze do drzwi, które inni omijali,
Zbuduję imperium, tam gdzie wyście się poddali.
Dzierżę ten ster, płynę pod prąd, bez wahania,
Dla mnie nie istnieje pojęcie „nie do wykonania”.
(Zwrotka 2)
Spójrz mi w źrenice, tam płonie ogień, nie popiół,
Działam z rozmysłem, zamiast tkwić w martwym punkcie i soku.
Wokół betonowa dżungla, asfalt i szare chodniki,
Wyciągam z nich naukę, nie patrzę na cudze wyniki.
Dzień zaczynam od walki, kończę z tarczą w ręku,
Wolny od strachu, od paraliżującego lęku.
Co zechcę – zdobędę, to kwestia siły i woli,
Czas płynie szybko, więc biorę co moje powoli.
(Refren)
Osiągnę każdy cel, który sobie wyznaczę,
Zmienię bieg zdarzeń, choćby było inaczej.
Posiadam klucze do drzwi, które inni omijali,
Zbuduję imperium, tam gdzie wyście się poddali.
Dzierżę ten ster, płynę pod prąd, bez wahania,
Dla mnie nie istnieje pojęcie „nie do wykonania”.