Zwrotka 1
Blok oddycha betonem, klatka zna moje imię,
każdy uczy się tu żyć, zanim zdąży się mylić.
W kieszeni drobne sny, w głowie ciężkie rachunki,
prawda boli bardziej, gdy ją mówią plotki.
Patrzę w lustro – to nie film, to mój dzień powszedni,
każdy ma swój krzyż, nie każdy chce go dźwignąć.
Mówili: „będzie dobrze”, gdy brakowało chleba,
a ja jadłem obietnice, popijałem niebem.
Refren
Słodkie kłamstwa smakują jak miód na języku,
łatwiej w nie uwierzyć, niż spojrzeć w wynik.
Słodkie kłamstwa – nocą grzeją jak płaszcz,
rano zostawiają chłód i pusty plac.
Zwrotka 2
Na ławce stare historie, nowy dym w powietrzu,
każdy coś sprzedaje: ciszę, dumę, serce.
Miłość tu jest krucha, jak szkło po trzeciej,
łatwo ją stłuc, trudniej posklejać później.
Wiem, co znaczy „jutro”, gdy jutra nie było,
wiem, jak brzmi „zaufaj”, gdy już się skończyło.
Nie chcę bajek z radia, chcę prawdy z podwórek,
bo tu każde słowo ma cenę i burzę.
Refren
Słodkie kłamstwa smakują jak miód na języku,
łatwiej w nie uwierzyć, niż spojrzeć w wynik.
Słodkie kłamstwa – nocą grzeją jak płaszcz,
rano zostawiają chłód i pusty plac.
Zwrotka 3
Nie ma bohaterów bez rys i blizn,
każdy niesie swoje „gdyby” jak list.
Uczę się mówić „nie”, choć drży mi głos,
bo prawda nie tańczy, ale trzyma most.
Jeśli pytasz, skąd jestem – z ciszy po krzyku,
z obietnic bez pokrycia i snów na kredycie.
Nie sprzedam Ci nadziei w błyszczącym kartonie,
dam Ci wersy jak kamień – ciężkie, lecz szczere.
Refren / Outro
Słodkie kłamstwa gasną, gdy świta dzień,
zostaje to, co prawdziwe – choć rani najbardziej.
Słodkie kłamstwa… nie chcę ich więcej,
wolę gorzką prawdę niż cukier na rany.