Zwrotka 1
Miasto milczy jak ja dziś,
neony gasną w mojej krwi
Idę sam przez pusty most,
myśli ciężkie jak ten krok
W oknach cienie cudzych dni,
każdy gdzieś, a nie ma mnie
Zostawiłem serce tam,
gdzie nikt nie pyta „jak się masz”
Refren
I znów noc mnie zna najlepiej,
gdy nie muszę nic udawać
W ciszy łatwiej oddychać,
łatwiej przestać się bać
Jeśli jutro znów zaboli,
to nie powiem ani słowa
Samotność to mój dom,
choć nie chciałem go budować
Zwrotka 2
Telefon martwy jak ten dzień,
żadne „hej”, żadne „wróć”
Uczę się oddychać sam,
bez obietnic, bez dwóch serc
Czasem śmieję się na złość,
czasem milknę na tygodnie
Bo gdy mówię co mnie boli,
nikt nie słucha naprawdę
Refren
I znów noc mnie zna najlepiej,
gdy nie muszę nic udawać
W ciszy łatwiej oddychać,
łatwiej przestać się bać
Jeśli jutro znów zaboli,
to nie powiem ani słowa
Samotność to mój dom,
choć nie chciałem go budować
Outro
Może kiedyś ktoś zapyta,
czemu gasnę zamiast lśnić
Powiem tylko: „to nie dramat,
to mój sposób, żeby żyć”