Szklaneczka Makalana
Niechcący rozlana
Na szyi złota keta
Na talerzu z platyny
Piątego gaszę peta
W obłokach tytoniu i nie tylko dymu
Powoli od początku do rytmu i rymu
Nowych piosenek układam tu słowa
A w nich o mym życiu umieszczam wywody
Co coraz mi większe przynoszą dochody
Potem na koncertach
zapełniam stadiony
Soldaut za soldautem
Miejsca wyprzedane
Gdy wrzucam bilety
Serwer przeciążony
W mej głowie woda się burzy od sody
Chłopaki z ochrony zawsze są gotowi
Obserwują ludzi mają swe powody
Tysiące fanek na mój widok się ślini
Obcisłe noszą topy i króciutkie mini
Każda z nich mnie gwałci pięknymi oczami
Krzyczą co mi zrobią, gdy będziemy sami
Po koncercie zawsze szukam mojej bryki
Znajdę ją, gdy na pilocie nacisnę guziki
Nigdy nie pamiętam którą przyjechałem
Nigdy nie pamiętam którą dziś dla siebie z trzydziestu wybrałem
Potem po koncercie, gdy do domu wracam
Wciskam gaz do dechy i zakręty skracam
Na modelki kolanie leży moja ręka
Z radia z listy przebojów gra moja piosenka
Na luksusowym osiedlu do garażu wjeżdżam
Zaraz znanej modelce pokażę, jak mieszkam
To mój dom to moje mieszkanie
Czuję się tu jak na Manhatanie
W oddali neonów blask o wieczornej porze
Poniżej zieleni nieskończone morze
Na dachu jest Solar na podłodze Mata
Trochę siana kosztowała mnie ta moja chata
Kolejny hicior dzisiaj napisałem
Kolejny koncert właśnie odjebałem
Kolejny milion właśnie zarobiłem
Kolejnych wywiadów w tivi udzieliłem
Kolejne ferari dziś sobie kupiłem
Z kolejną modelką w moim łóżku byłem
Kolejną szklaneczkę makalana piłem
Kolejną trasę właśnie obmyśliłem
Wtedy żona głośno obok zachrapała i się obudziłem
Karierę rapera właśnie zakończyłem
Skończył się mój sen
Nastał nowy dzień
Jakoś go przeżyję
Tylko do wieczora
A wtedy mnie czeka
Kariera doktora.
Lub inna przygoda
Jakiś inny sen