Neony nocą
uczą się deszczu.
Kolor spływa po ulicach
jak pamięć.
Miasto odbija się w kałużach,
jakby chciało zobaczyć,
kim naprawdę jest.
Kroki brzmią ciszej.
Deszcz przykrywa hałas.
Na chwilę
system traci głos.
Neony migoczą,
jakby się wahały.
Obiecują drogę,
ale nie pytam już dokąd.
Idę przez noc
bez pośpiechu.
Nie uciekam.
Nie gonię.
W deszczu
łatwiej oddychać.
W neonach
łatwiej zgubić maskę.
Jeśli jest znak —
jest w odbiciu.
Jeśli jest prawda —
jest między światłem a wodą.
Neony nocą.
Deszcz.
I krok,
który wciąż jest mój.