(zwrotka 1)
Mały gnój, co mieszkał w bloku,
Zawsze stał na pełnym szoku.
Sąsiad prosi: „Skoś tę trawę!”
A on rzuca: „Nie mam sprawy!”
(refren)
Nie, nie, nie, nie skoszę wam trawnika!
Niech zarasta jak puszcza dzika!
Nie, nie, nie, nie będę waszym sługą,
Mam to w dupie, czystą długą!
(zwrotka 2)
Lata mijały, trawa rosła,
Sąsiedzi pluli, lecz sprawa prosta:
Gnój się śmiał, w nos im dmuchał,
„Koszenie? To dla frajerów sztuka!”
(refren)
Nie, nie, nie, nie skoszę wam trawnika!
Niech zarasta jak puszcza dzika!
Nie, nie, nie, nie będę waszym sługą,
Mam to w dupie, czystą długą!
(bridge)
Aż pewnej nocy, pośród chaszczy,
Coś się poruszyło – gnojek patrzy...
Nie był to wiatr, nie była kuna,
To wystawała z ziemi dłoń trupa!
(zwrotka 3)
Sąsiedzi bledli, policja w bramie,
Ktoś tu chował zwłoki w trawie!
„Gdybyś, chłopcze, kosił pole,
Nie miałbyś zwłok na swym podwórze…”
(refren)
Nie, nie, nie – teraz kosa jest dla ciebie!
Niechaj ścina trawę w gniewie!
Nie, nie, nie – życie śmieszne to nie bajka,
Gdy trawnik kryje zwłoki gangstera z Majka!
(solo gitarowe: chaotyczne, pełne paniki)
(outro)
Mały gnój, co mieszkał w bloku,
Już nie ma śmiechu, już nie ma szoku…
Kosi w więzieniu – trawnik dla kata,
Bo trawa skrywa sekrety świata.