Blokowisko lata dziewięćdziesiąte,
beton bloki z płyty i ziomale
Na klatce magnetofon
, rap leciał jak kazanie.
Kasety przewijane ołówkiem do skutku,
Każdy wers był prawdą, nie produktem z przymusu.
Ziomki z osiedla
dym
jak mgła
nad dachem,
Rozmowy do rana, życie było trackiem.
schodowa Klatka
znała sekret każdy ,
Tu rap był ucieczką, a nie tylko efektem.
Ziomki z osiedla, wychowani na rapie,
Gdy bloki były całym światem
, bit naszym znakiem rap problemów rozwiązaniem
Stare bity, brudny werbel, szczery głos,
To była szkoła życia, nie Instagram, nie tiktok czy nie ważne były lajki a konekcje, znać kogoś kto kogoś zna
Pakto, Kaliber, Molesta w głośnikach,
Dawali wiarę Będzie Dobrze Dzieciak
Nie było fejmów, tylko głód i ambicja,
Wszędzie węsząca wiadomo co policja .
Na murach graffiti, krew na chodnikach
Pierwsze rymy pisane w szkolnym zeszycie.
Zioło w krąg puszczane, bez pośpiechu,
Liczył się przekaz, nie liczba followersów
Dziś świat pędzi szybciej, ale ja pamiętam,
noc była święta
w Ziomkach z osiedla
, duch wciąż ten sam,
Choć czasy się zmieniły — beton w nas trwa
Oldschool nie umiera, on tylko dojrzewa,
Bloki wychowały styl — reszta to scena