Zegar wybija za minutę północ,23:59,Ciemność za oknem, a w głowie znów ten sam pęd.Zmęczenie nie znika, choć oczy zamykam na siłę,To nie ciało jest słabe, to myśli ważą zbyt wiele.Cisza wokół tak głośna, że aż uszy bolą,Kolejna noc walki z własną, złamaną wolą.[Refren1]Bo czasem to nie brak snu, a nadmiar myśli,Koszmar na jawie, co się wcale nie przyśnił.Śmieję się do ludzi, maskę zakładam co rano,A w środku pękam, jak szkło, co zostało rzucone o ścianę.Leżę, lecz nie odpoczywam, serce bije jak młot,To zmęczenie, którego nie widzi nikt, to mój mroczny splot.
[Zwrotka2]Noszę to codziennie, ten niewidzialny plecak,Pytają "co słychać?", a ja muszę uciekać.Samotny biały żagiel na wzburzonym morzu,Gdzie każda decyzja kończy się w bezdrożu.Bez dziecka przy boku, dom pusty jak grób,Czekam na cud, na jakiś najmniejszy chociażby łut.
[Przejście / Bridge]Melodia przyspiesza, ton staje się bardziej zdecydowanyLecz nagle w tej ciszy, przez burzę i mrok,Pojawia się obraz, co zmienia mój wzrok.Nie mogę tu leżeć, nie mogę się poddać,Mam komu ten świat i to życie oddać!Gdy myślę o Tobie, znika strach i zwątpienie,Jesteś moim światłem, moim ocaleniem.
[Refren2 – Zmiana energii]Dla Ciebie, Weroniko, ja góry przeniosę!Rozgonię te chmury, wytrzymam każdą burzę i rosę.Niech wiatr w oczy wieje, niech wali się świat,Dla Ciebie wstanę, choćbym miał tysiąc lat!To dla Ciebie ta walka, ten upór, ta krew,Ty jesteś moją siłą, uciszasz mój gniew.
[Outro]Już nie pękam w środku, bo mam cel, by trwać.Dla Ciebie, Córeczko, nauczę się braćŻycie za rogi, naprawię co złe.Weroniko... Tata kocha Cię.Będę walczył.Do końca.