Kiedy patrzę na Ciebie, czuję, że świat na chwilę zwalnia, jakby wszystko poza nami przestawało mieć znaczenie. W Twoich oczach jest coś, co trzyma mnie mocniej niż wszystkie obietnice, bo wiem, że prawdziwa miłość nie potrzebuje krzyku, tylko ciszy, której nikt nie potrafi zniszczyć. Ludzie ciągle gonią za czymś nowym, za chwilą, która znika szybciej niż się pojawia, ale ja nie chcę chwil. Ja chcę Ciebie — na spokojnie, na zawsze, bez udawania i bez półsłów.
Mówią, że pokusy są wszędzie, że dzisiejsze uczucia są słabe, ale ja wiem jedno: jeśli serce naprawdę kocha, to nie szuka niczego poza osobą, która je wypełnia. Zdrada przychodzi tam, gdzie nie ma już miłości, gdzie zostaje tylko pustka i ucieczka. U mnie jej nie ma, bo Ty wypełniasz każde miejsce, w którym kiedyś było zimno. Nie muszę udowadniać nic nikomu — wystarczy, że wiem, co czuję, i że wybieram Ciebie, każdego dnia bardziej świadomie niż wczoraj.
Wierność dla mnie nie jest obowiązkiem ani ciężarem, to jest naturalne, tak jak oddychanie. Gdy kocham, to trzymam się mocno, nie rozglądam się na boki, nie liczę opcji, nie sprawdzam, co by było, gdyby. Bo jeśli mam serce, które bije dla jednej osoby, to nie ma miejsca na kogoś innego. Ty jesteś moim spokojem, moją dumą i moją drogą, a droga z Tobą nie ma żadnych skrótów ani zakrętów w stronę błędów, które niszczą ludzi.
Chcę Cię mieć blisko, chcę budzić się z myślą, że jesteś, że nie muszę niczego udawać ani naprawiać. Chcę patrzeć na Ciebie i wiedzieć, że nigdy nie będziesz tylko wspomnieniem, bo dopóki wybieramy siebie, dopóty nic nas nie ruszy. Miłość trwa wtedy, gdy nie pozwalasz, by ktoś ją rozbił — a ja nie pozwolę. Bo gdy naprawdę kocham, to jestem wierny, lojalny i pewny.
Bo jak się kocha… to się po prostu nie zdradza.