Zimny wiatr znów niesie echo dawnych słów,
W oczach ludzi ciche światła — w sercach cień i ból.
Pod tym białym płaszczem świata,
każdy niesie własny los,
lecz wystarczy jeden uśmiech,
żeby ogień znów się zrodził w nas.
[Refren]
Bo słońce pod śniegiem już czeka,
by stopić to, co dzieli nas.
Niech gniew odpłynie jak rzeka,
a miłość przemówi w nas.
Usiądźmy razem przy stole,
niech milczenie zgaśnie wśród świec —
bo czasem cud to po prostu
czyjś uśmiech — nic więcej, niż chcieć.
[Zwrotka 2]
W oknach lśni zapach piernika i ciepłych wspomnień,
ktoś odkurza stare zdjęcia, szuka w nich wspólnych chwil.
A wśród śmiechu i rozmów cichych,
nawet łzy są jak dar,
bo przypominają sercu,
że wciąż potrafi kochać — jak dawniej, tak i dziś.
[Refren]
Bo słońce pod śniegiem już czeka,
by stopić to, co dzieli nas.
Niech gniew odpłynie jak rzeka,
a miłość przemówi w nas.
Usiądźmy razem przy stole,
niech milczenie zgaśnie wśród świec —
bo czasem cud to po prostu
czyjś uśmiech — nic więcej, niż chcieć.
[Bridge]
I choć mróz zatrzymał czas,
a noc przykryła każdy ślad —
to w ciszy serca słyszę głos:
„Przebacz, bo świat jest w nas.”
[Refren – finał]
Bo słońce pod śniegiem już czeka,
by rozgrzać zmarznięty świat.
Niech w dłoniach znów płonie nadzieja,
że nikt nie jest sam.
Usiądźmy razem przy stole,
podzielmy się tym, co jest —
bo kiedy świeci miłość,
to wraca sens.