Gdy zgaśnie serca blask gdy nic nie będzie w nas wic
że kochałem cię najmocniej
Gdy nie będę już myśleć gdy nie będę już tego chcieć
Co stanie się z tym co tak pielęgnowałem jak pozwolić odlecieć miłość
Biorę gumkę i ołówek zamazuje rysy na mym sercu
Biorę się by stworzyć sobie lepszy świat
wiec nie mów już do mnie w moją stronę nie patrz się bo dla mnie była to pure love A Ty odwracasz wzrok i mówisz, że to koniec,
Że w sercu nie ma już dla mnie miejsca, puste dłonie.
Mówisz mi o tym, jak gdybyś mówiła o deszczu,
A ja widzę załamanie mojego wszechświata w tym nieszczęściu.
Lecz gdy zgaśnie nasz blask, gdy nic nie zostanie w nas,
Wiedz, że jest jeden promień, co przetrwa każdy czas.
Nie dla nas, nie dla tej miłości, co jak piasek uciekła,
Lecz dla niej, co na nas z ufnością dziś patrzy, a jutro nas czeka.
Tak, muszę iść, choć pękło mi serce na pół,
Bo muszę być ojcem, gdy zgasł mi ten Twój czuły kult.
Teraz rysuję przyszłość, gdzie ramy są inne,